...miesiąc później...
Zaczynamy oczywiście kłótnią:
-Sama idź do pracy!
-Nie! idziesz ze mną!-obiecałam że jej więcej nie zostawię, a skoro ja idę do pracy to ona też musi...
-Nie! Ty idziesz sama!
-Nie pozwolę byś została sama w domu! Masz iść ze mną!
-Nie będę sama! przecież Bastian jest w domu...-yhm -,-
-Raz przy mnie też byli i wiesz jak to się skończyło. Idziesz ze mną!-złapałam ją za rękę
-Nigdzie nie idę!-wyrwała mi się
-Idziesz!-znów ją złapałam i pociągnęłam w stronę drzwi
-Nie!-znów mi się wyrwała
-Wiesz co...-zdjęłam krawat z szyi-...odegram się w końcu na tobie.-Rzuciłam się na nią i po paru próbach udało mi się związać jej ręce.-ty mnie pare razy związałaś, to ja też mogę.-znów ciągnęłam ją w stronę wyjścia...no... nie spodziewałam się niestety że przez to za chwilę wyląduje na podłodze, a moje wiązanie nic nie da...
-Vinc musi cię nauczyć jak dobrze się bić i wiązać supły-stwierdziła siostra
-Nauczy jak tam dojdziemy-Mówiłam podnosząc się z ziemi-A sama tam nie pójdę. Chyba że chcesz by wyrzucono nas z pracy.
-No to idź!-pogoniła mnie
-Ale ty idziesz ze mną!
-Nie!
-Tag!
-Nie!
-Tak!
-Nie!
-Bastian...
Skip time
I w taki oto sposób jestem w pizzerii razem ze związaną Sally...Podziękowałam Bastianowi i trzymając mocno Sally weszłyśmy do pizzerii.
-Puszczaj mnie!
-Nie!-krzyknęłam kierując się do biura
-Tak!
-Nie!-Byłam już prawie przy wejściu do naszego miejsca pracy, a tu znów mnie podkosiła i znów leże na ziemi a ona zdejmuje węzły... nie dam się tym razem tak łatwo...
-Bastian nie jest nawet lepszy od ciebie w wiązaniu-mruknęła
Szybko podniosłam się z ziemi, złapałam ją za rękę i wrzuciłam do pomieszczenia szybko próbując zamknąć drzwi.Teraz tylko nie pozwolić by dotykała guzików...i...
-Cholera...-mruknęłam pod nosem, gdy się kapłam że już zwiała...pobiegłam za nią...
Biegłam za nią aż tu nagle...
K*rwa zgubiłam ją! Zniknęła mi w korytarzach w piwnicy.Na szczęście jest tylko pare miejsc w które mogła pójść...Pobiegłam z początku do pokoju Vincenta, ale... natychmiast z niego wyszłam. Ta... Goldie go odwiedził. Sprawdziłam jeszcze pare pomieszczeń po czy stwierdziłam że chyba nic mi nie zostało po za pokojem shadów, więc tam się skierowałam
-Widzieliście gdzieś Sally? nawet nie wiem czemu przede mną ucieka.-spytałam wchodząc do pomieszczenia
-Sally tutaj?! To ona żyje?!-to ja się dużo dowiem -,-
-Ta... chyba nic mi nie powiecie...a wie któryś z was gdzie by się schowała gdyby tu przebywała?
Zastanawiali się chwile-W Pirate Cove, pudełku Maria...
-Zgubiłam ją gdzieś w piwnicy ale może macie racje.-wyszłam i zaczęłam biec w stronę wymienionych pomieszczeń...
Zaczęłam sprawdzać podane miejsca. Foxy widział ją tylko gdy biegła w stronę piwnicy a ja za nią, a Mario nawet nie zorientował się że ona jest w pizzerii. Trochę tracąc nadzieje że Sally przebywa jeszcze w pizzerii skierowałam się do biura. Może kamery coś widziały?...poszłam do biura...
-Gdzie ona się do cholery schowała!-krzyknęłam przeglądając kamery. Prawie nic się nie ruszało, ehh...Coraz szybciej przerzucać z kamery na kamerę. Już wykończona chciałam se odpuścić zauważyłam w rogu ekranu kosmyk jej rudych włosów (wróciła do naturalnego koloru). Co prawda tylko przez ułamek sekundy ale raczej się nie pomyliłam...chyba... nwm. Idę tam. Mam nadzieje że jest gdzieś w pobliżu. Przeszłam się do pomieszczenia z kamery. Jestem chyba ślepa bo jak zwykle nikogo nie widzę -,- no ale szukam dalej. Jeżeli nie uciekła z pizzerii to jestem cudo-twórczynią. Już rozumiem igły nie znaleźć, ale siostry? Musi gdzieś tu być. Przechodziłam między stołami trochę bez celu... ehh to niema sensu. Usiadłam na samotnym krześle. Jeżeli tu jest to kiedyś stąd wyjdzie, a ja mam całą noc. Podparłam ręką głowę... poczekamy. No chyba że jej tu nie ma... no ale co mam ciekawszego do roboty? Widziałam ją na kamerze...chyba...mam nadzieję że gdzieś tu jest...a po za tym czemu przede mną ucieka? Ma coś do ukrycia?..O co jej do cholery chodzi?...heh, mam czas na przemyślenia...
Coś mnie posmyrało po nodze... chciałam zajrzeć pod stół obok, a tu wybiegła mi spod niego Sally i poleciała w stronę wyjścia! Chciałam się za nią rzucić do biegu, a tu niespodzianka... wylądowałam na podłodze... -,-. Chce spojrzeć na przyczynę i się załamuje... taki klasyk przeciwko mnie? Super -,-. Tera trzeba te sznurówki rozplątać...
Po uporaniu się z własnymi butami, wstałam i... szczerze? nie wiedziałam co robić... odpuścić jej i odpocząć?...ehh...Nie! Cokolwiek miało by się stać mamy być razem i ja tego dopilnuję! Lece znów jej szukać...
Przechodzę sobie przez korytarz, pacze i pacze a tam... biuro zamknięte! Serio?! Podbiegam do drzwi jak jakaś głupia blondynka z nadzieją że mi otworzy...przez chwile w nie wale z nakazem otworzenia ich, ale przecież w tej sytuacji nie ma na to szans. Usiadłam pod ścianą, poczekam...
...hm... nie otworzy mi choćbym nwm co...Jakiś plan? eh... raczej nie. Skuliłam się. hm... co tu zrobić...
Nagle drzwi się otworzyły a ta wybiegła z drugiej strony. Co?!..że Wtf?! o co kaman?! Serio?! Po co ona przede mną ucieka?! Przecież i tak jest w pizzerii?!... mam nadzieje że nie widziała mojej nic nie kumającej miny... o co cho?! cholera nie mam pojęcia ale biegnę za nią.
-K*rwa po co wciąż uciekasz?!-krzyknęłam podczas biegu. Nie wytrzymam jak nie dostane w końcu odpowiedzi...ta się tylko zaśmiała
-Wytłumaczysz mi w końcu?!-kiedyś się dowiem...
-Nie-wytknęła mi język
-Ej!- przyspieszyłam bieg-zrobiłam Ci coś czy co?!- Ta znów się śmiała... to się robi dziwne...
-Z czego ty się śmiejesz?! Chce tylko wiedzieć o co Ci chodzi?-biegłam dalej
-To się nie dowiesz
W końcu zwolniłam... czemu w domu dziecka tak mało było wychowania fizycznego? Od sapałam trochę i usiadłam na krześle stojącym obok...
-Wstawaj!-podbiegła do mnie i złapała za rękę. Pociągnęła mnie za sobą przed scenę-Umiesz tańczyć?-Chciałam krzyknąć "Nie, chyba Cię powaliło!" ale nie będę takim brutalem...
- Serio?! Po 1. Przed chwilą mnie mega zmęczyłaś! Po 2. Po co tak to uciekałaś przede mną?! Po 3. Nie mam pojęcia! Rzadko kiedy tańczę...
-Rób to co ja!-zaśmiała się i zaczęła kołysać biodrami
-Najpierw mi wytłumacz o co Ci do cholery chodzi? Najpierw przede mną uciekasz, a tera chcesz tańczyć?!
-Ciii.....-zatkała mi usta ręką-Jeśli zatańczysz to ci wytłumaczę
-Eh...ok. A po za tym to wolę jumpstyle niż twoje "wyginam śmiało ciało".-zaśmiałam się pod nosem
-Mówię tańcz!
Zrobiłam minę typu "-,-" ale i tak zaczęłam "tańczyć"... ciekawość wygrała...
Z tańca przeszło do tego że się wygłupiałyśmy, śmiałyśmy...itd.
Trochę przez śmiech i robienie niewiadomo czego wróciłam do pytania- Powiesz mi wreszcie o co Ci chodziło?
-Po prostu głupawka!-zaśmiała się
-Ale po co uciekałaś? I czemu nie chciałaś tu przyjść?
-Mówię że dostałam głupawki!-Serio...-.-
-Ehh niech Ci będzie...
Zaśmiała się, usiadła na scenie-Bycie znowu sobą ma swoje zalety...-Że..że co proszę?
- Czekaj... to wcześniej nie byłaś sobą? Kiedy niby zachowywałaś się inaczej?
-Hm.....Jak miałam białe włosy? Tak wtedy!-Super...
-Aha... czyli większość czasu Ciebie nie znałam?
-Można tak powiedzieć
-...fajnie wiedzieć.
-Ale ważne że teraz wiesz jaka zakręcona jestem!
-Heh, tera zwariować z tobą mogę...-zaśmiałam się
-Czyli jeszcze jedna osoba która musi mnie znosić!
-No najwidoczniej.
Vinc właśnie w tej chwili wyszedł z zaplecza, Sally uśmiechnęła się i przytuliła brata.
-Czy to na pewno ona? Chyba za mocno uderzyła się w głowę- powiedział głaszcząc siostrę po włosach i zwracając się do mnie.
-Ona na 100%, jak nie 1000%-Uśmiechnęłam się
-Skoro tak sądzisz-powiedział
Sally odkleiła się od niego, złapała za ręce i zaczęła się z nim kręcić... no dopóki nie zlecieli ze sceny...śmiesznie było jak spadli... co prawda wystraszyłam się i chciałam spytać czy nic im nie jest, ale jak zaczęli się śmiać to raczej nic się im nie stało. Spojrzałam na Sally i miałam ochotę znikać w tempie natychmiastowym...ale było już za późno...
Rzuciła się na mnie i zaczęła mnie łaskotać...
-zostaw mnie!-krzyknęłam nie mogąc jednocześnie opanować śmiechu x'D Mogłam tylko ją błagać o litość...
-Nie!-zaśmiałam się
Napięłam brzuch co mi chwilowo ułatwiło opanowanie tego śmiechu, złapałam ją za ręce i próbowałam przyciągnąć ją do ziemi. Tera mam szansę
-Co ty na zmianę ról?-teraz ja zaczęłam ją łaskotać...coś mi nie pykło bo za chwilę to ja leżałam na podłodze...
-Vincent! Przytrzymaj ją!-Nie, nie nie nie nie...nie!...help!
Zrobił to z uśmiechem na twarzy a Sally znów zaczęła mnie łaskotać...
-Nie!-krzyczałam przez śmiech- Zostawta mnie!...
Zaśmiali się dalej mnie łaskocząc
Zaczęłam się wiercić, kulić, wyrywać... wszystko tylko niech ona przestanie bo ze śmiechu pękne x'D
na chwilę przestała, a ja odetchnęłam... w końcu niema tych męczarni...
Vincent oparł się o scenę. Podniosłam się delikatnie. Zauważyłam że Sally ma zamknięte oczy... Pokazałam Vincentowi żeby był cicho i zaczęłam się do niej skradać...zemsta będzie słodka...
Gdy tylko się zbliżyłam złapała mnie za ręce... co to za magiczne moce że wie gdzie jestem?
-Ani mi się waż...
-Czemu?- zaśmiałam się
Rzuciła mną nie mam pojęcia jak, ale wleciałam na brata który aż podskoczył...ja się serio pytam co ona za magie zna bo zaczynam się bać...
-Ał...-powiedziałam podnosząc się i jednocześnie wciąż się troszeczkę śmiejąc
Vinc posadził mnie obok siebie- Nie warto, uwierz mi-powiedział
Przewróciłam oczami. Mimo że prawie załaskotała mnie na śmierć to fajnie było się z nią trochę podroczyć...
Sally przeciągnęła się-Właśnie gdzie reszta?
-Pewnie śpią-powiedział Brat również się przeciągając
Jęknęła znudzona-To co my będziemy robić?
-A co byś chciała?
-Pojeździłabym na wrotkach.......
-Jak gdzieś w pizzerii znajdziesz wrotki to proszę bardzo...-zaśmiałam się
(Tera dialog tylko między Sally a Vincentem: )
-Vincentttttttt...
-Tak?
-Wiesz czy może są tu wrotki?
-Em......
-Chyba tak......?
-Gdzieś powinny być...
Sally po chwili znalazła wrotki, zaczęła na nich jeździć. Zaczęłam za nią ganiać, próbowałam ją wyścignąć...itd. tak po prostu dla zabawy. W końcu stanęłam jej na drodze tuż przy kąciku nagród. Gdzie wymijając mnie też wpadła, a dokładniej do pudełka Maria...hmm... raz robiła do niego maślane oczy... gdyby tak...
-Lucy!!!!
-Słucham?-trochę się śmiałam pod nosem
-Wieko się zacięło! Nie możemy wyjść!- idealnie...xd
Tera bij się z myślami... mam być wredna czy miła?...hmm... pół na pół... mam pomysła. -Daj chwilę spróbuję otworzyć...- udawałam że próbuje otworzyć pudło, a tak serio to tylko delikatnie je podważyłam żeby wydawało się że coś robię -Sama nie dam rady... jak znajdę jakiś kijek czy coś, to może uda mi się jakoś to podważyć...-leży obok mnie ale Ciii...xD
-Idź po Vincenta!
-Dam se radę daj mi chwilkę, a jak nie to dopiero pójdę po Vincenta...- odeszłam kawałek żeby wydawało się im że już poszłam. Usiadłam i wzięłam metalowy kijek do zdejmowania nagród z wyższych półek. Tera poczekamy...
Siedziałam cicho by się nie kapli że jestem w pobliżu i przy okazji myślałam nad wymówką...
Gadali gadali...i......nie wiem co się stało, ale było mega cicho... za cicho... Teleportowali się jakoś z tego pudła czy co?...Po cichu podeszłam do pudła...serio ich nie ma...albo są tak cicho... nie... cholera nie bawcie mi się tu w magika plis...poczekałam chwilę...
W końcu się odezwali! Myślałam już że zwariuję i za szybko im to otworzę... Usiadłam znów po cichu na poprzednim miejscu...to tera znowu czekamy...
Podsłuchałam ich rozmowy i byłam trochę zła... Sally chciała iść spać -,-
Nie... serio? Nie śpijta mi tutaj...ehh... sama nie wiem co mam tera zrobić. Otworzyć czy nie? Poczekam jeszcze chwilę...i jeszcze chwileczkę...i...
*2 godz później*
Ehh... dam im spokój... otworzyłam pudło a tu niespodzianka...-yyyy... gdzie wcięło Sally?
Mario się przeciągnął
-Śpi....-Prze magiczny Gandalfie powiedz mi który niewidzialny smok pożarł moją siostrę?!?!?!?-...? Jak śpi? gdzie?-sprawdzałam pudło... poza mariem było puste
-W moim pokoju, już od jakiś dwóch godzin- Wtf?! jakim pokoju? tu w tym pudle jeszcze pokój się jakiś mieści?!?! a może to ten smok ;-;
-To...to pudło jest jakimś cudem większe czy co?! Gdzie mi siostrę wcięło!?-Gandalfie mów!
-Ciszej-warknął i otworzył jakieś przejście- Chodź ale bądź cicho-Poszłam za nim. Weszliśmy do pokoju w którym stało łóżko... ta pizzeria ma za dużo tajemnic...Mario przykrył Sally kocem...
usiadłam obok... dziś jest strasznie dużo czekania.... bo przecież nie będę jej chamsko budzić...
Przeciągnął się-Będziesz tak czekać aż się obudzi?-szepnął
-Tag, a co? No chyba że wybije 6:00...to ją obudzę-przekazałam szeptem
-Eh......-podrapałem się po karku- Tak właściwie to już jest 6:30 i radzę ci jej nie budzić bo będzie w stanie cię ukatrupić...
-Oj...-sprawdziłam zegarek w telefonie... xd tego nie przewidziałam...-Co z tego że mnie ukatrupi! I tak to kiedyś zrobi...-koniec żartów! podeszłam do niej i nią potrząsnęłam-Sally! Wstawaj!
-Lucy masz w ryj.....-dostałam porządnie poduszką, a ta przewróciła się na drugi bok
otrząsnęłam się po uderzeniu-Sally wstawaj! Jest już 6:30 a my wciąż w pizzerii!-znów wstałam i nią potrząsnęłam.
-Spadaj!-znów mnie walnęła-I tak jest dzisiaj zamknięta!
-Wstawaj do cholery!
-Nie!
Wyrwałam jej poduszki i zaprałam koc...-Wstawaj ale to już!
-Nie jesteś mamą!-co to ma do rzeczy?
-Ale siostrą już jestem, więc rusz tą dupę.
-Nie jesteś starsza!-nie muszę -,-
-Młodsza też nie! Wstawaj!
-Nie masz prawa mi rozkazywać!
-Po prostu się rusz do cholery! Jest rano, w domu się wyśpisz!
-Ale mi jest tak wygodnie!
Zepchnęłam ją brutalnie z łóżka-A teraz?
-Zmuszasz mnie to tego-Oj..chciałam uciec ale znów nie zdążyłam. Sally wzięła pasek i rzuciła się na mnie
Związała i zakleiła mi buzię...Rzuciła mnie na łóżko
-A teraz dobranoc-ułożyła wszystko i położyła się obok mnie
...help...
!
...
O cholera...
Zaczęłam się wiercić, szarpać...wszystko byle by się z tego wyrwać...
A ta co? zrobiła ze mnie przytulankę....
No nie! xd
Zostawta mnie!
Przewróciłam tylko oczami bo nie wiedziałam jak ja mam się niby ruszyć...x'D musiało to wyglądać śmiesznie... Ehh...nie byłam w stanie już nic zrobić... może ma racje?... przynajmniej trochę odpoczniemy bo była do dość wykańczająca noc...po chwili zasnęłam...
--------------------------------------------------------
Wracamy! Cieszyć się!
Blog Aminy (Sally)
http://kosmitk.blogspot.com/