niedziela, 13 grudnia 2015

Dajcie jej w końcu spać!



Próbując usilnie odkleić od rodzeństwa usłyszałam kroki tego samego jegomościa co uwięził wcześniej Sally:
-Kochanie id.....-Goldy chciał coś powiedzieć ale się zarumienił. Kochanie?
-Nie mów że....-Sally spojrzała na Vinca
-Tak, to prawda....
-Gratulejszyn
-Aha…-odpowiedziałam nie chcąc nawet wiedzieć o co chodzi
-Później ci wytłumaczę- szepnęła
-Nie, chyba lepiej nie tłumacz...-odpowiedziałam prawie się od nich w końcu odrywając...
-Emm....Vinc, Puścisz nas?
-Niech wam będzie-…w końcu…
-Dobra została nam ostatnia osoba którą musisz poznać- stwierdziła
-Czyli kto?
-Dowiesz się w swoim czasie
-Aha… ok.- Znów złapała mnie za rękę i (ZNOWU!) mnie gdzieś ciągła. Weszłyśmy do Pokoju  nagród po czym zapukała w pudło. Powoli się otworzyło. W środku był Mario. Który uśmiechnął się i przytulił Sally, a ta w reszcie mnie puściła.
-Tęskniłam-powiedziała
-Ja też-odpowiedział chłopak
-Właśnie zapomniałabym!! Mario przedstawiam ci Lucy, moją zaginioną siostrę…-taaa... tradycja xP
-Miło mi-uśmiechnął się przyjaźnie
-Mi też miło...-niechętnie się przywitałam.-Ile ona ma znajomych?!-zapytałam w myślach samą siebie...
-No dobra my się zabieramy do biura.-Pożegnała po czym wyszłyśmy z pokoju i pognałyśmy w kierunku wyznaczonego miejsca.
-To... Co tak jakby mamy robić bo na razie prawie nie zaczęłyśmy nawet jeszcze pracy?- spytałam przed drzwiami.
-Drzwi czy kamery?
-a co łatwiej? Tak żebym nie zawaliła...(xd)
-Hmm...Sama nie wiem....Może przeglądaj kamery? O i na kamerze z kącikiem nagród jest pozytywka do nakręcania.
-Co do nakręcania?-odpowiedziałam jakbym nie usłyszała
-Pozytywka.
-aha...- Nie zawal, Nie zawal, Nie zawal, Nie zawal, Nie zawal…bo to może grozić śmiercią…
-To piszesz się na to?
-Jakoś...-tylko nie zawal, tylko nie zawal, tylko nie zawal, tylko nie zawal, tylko nie zawal,...Większego stresa mieć chyba już nie można…(xd)
-Tak czy nie?
 -Niech będzie...-...Tylko nie zawal...(xd)
Weszłyśmy do biura-Dobra, siadaj do biurka i nakręcaj tą pozytywkę-tak jak powiedziała tak zrobiłam, patrząc co jakiś czas na kamery…
-Ej Lucy, rzuć no mi latarkę
Rzuciłam jej bez zastanowienia latarkę leżącą na biurku -a coś się stało?-spytałam po chwili nie mogąc znaleźć  Boniacza
-Drzwi się zablokowały-Powiedziała włączając latarkę. Po chwili usłyszałam krzyk siostry. momentalnie obróciłam się na krześle. Po zauważeniu czegoś w stylu Boniacza bałam się ruszyć...W końcu spytałam...-Yyyy tego gościa to też znasz?!
-N-Nie...Widzę go pierwszy raz...
-Jak myślisz. Czy złym pomysłem było by się stąd natychmiast wynieść?-powiedziałam powoli schodząc z krzesła...
-Wiesz to chyba nie za dobry pomysł.....Jesteśmy tak jakby otoczone....
-Jak to „tak jakby otoczone”!?-...
-Spójrz tam-wskazała na drugie drzwi, stała tam Chica tylko że inna…przełknęłam głośno ślinę
-maasz jaaakiiś innyy poomyysł?- powiedziałam drżącym głosem...
-Ym....Drzeć się jak najgłośniej?
-Nie umieem się zaa bardzoo drzeć ale chyba tylko ktoś z zewnątrz może nam niesteetty pomóc...
-Na trzy się drzemy....jeden...dwa...trzy!-zaczęła krzyczeć- Pomocy!!!
-Jaa nie umieem!- Czy kto ktokolwiek mnie tu słucha?   -,-
Ona tylko westchnęła i dalej się darła. Po chwili do pomieszczenia wpadł Vincent:
-Nic wam nie jest?
-Jeszczee niee- odpowiedziałam, a siostra przestała krzyczeć.
-To dobrze- odetchnął
-To nie znaczy że zaraz coś się nie stanie. Weź coś zrób!
-Chodźcie-Podał Sali rękę i wybiegliśmy omijając chicę (tą inną…) Biegłam jeszcze trochę zdezorientowana. Czemu ona o nich nie wie? przecież już tu pracowała...
Stanęliśmy na trochę. Było już chyba po wszystkim. Nie mogłam się powstrzymać od zadania bratu pytania:
-Vinceent, coo to byyło?
-Nic co by was dotyczyło.-Spojrzał na mnie poważnie.
-Na pewno?-byłam trochę podejrzliwa… Ale przestałam gdy spiorunował mnie wzrokiem. Wkurzył się. Podobnie robili opiekunowie jak się ich nie słuchało…Spuściłam odruchowo głowę- niech Ci będzie...
Położył mi rękę na ramieniu-To dla waszego bezpieczeństwa…-Jasne, bo uwierzę -,-
-Spoko, przecież już nie przeczę...
-No a teraz uśmiechnij się  dla mnie
-Nie chcem mi się...-stwierdziłam i, i tak zaśmiałam się po chwili cicho pod nosem. Dawno nikt tak do mnie nie powiedział.
Spojrzałam na trzęsącą się Sally. Wiem że było strasznie ale żeby aż tak się trząść?
-Sally, co Ci jest? Już chyba po wszystkim.
-Nnic...-wydukała. Taaa… „Nic” czyli skrót od „N-ie widzisz I-dioto że C-oś się stało?!”
-Too... po co się trzęsiesz?-spytałam ponownie z niewiadomą nagłą zmianą humoru...
-B-Bo....lubię wiesz?
-okey...Too...co tera? Chyba siedzieć tam na razie nie będziemy?-spytałam
-N-Nie wiem....-powiedziała podenerwowana.

Resztę nocy spędziłyśmy na nic nie robieniu. Nie wiedziałyśmy co robić… W końcu wybiła 6:00:
-Ej Sally, już 6:00. Wracamy?-spytałam
-Tak....
Wyszłyśmy z pizzerii i wróciłyśmy do domu. Poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku. Już po chwili zasnęłam... Ale na krzyk siostry zerwałam się z łóżka i pobiegłam do niej.-Nic Ci nie jest?! Co się stało?!
-Miiałam koszmar
-Wiesz, że wszystkich chyba pobudziłaś...? a jak nie to przynajmniej mnie... a co tym razem w tym koszmarze?
-Ooni tam byli....
-Jacy "Oni"...?
-No....No...te...Straszne Animatrony.....
-Hmmm... Ej no właśnie... Zapomniałam... (Uwaga! Niedługo rozwiązanie zagadki ^^)
-C-Czego- Wyglądała jakby miała zaraz się rozpłakać
-Nie płacz... Pamiętasz jak mówiłam że mam pomysł i że zrealizujemy go po pracy? No więc... Masz jakiś brudnopis lub kartkę lub cokolwiek i coś do pisania?-powiedziałam po czym podała mi obydwie rzeczy.
Wyciągnęłam telefon i po cichu puściłam ostatnie nagranie. Zapisałam słowa z tego wiersza co gadała przez sen. Przeliczyłam ilość liter w każdym słowie.
Mkniesz-7 przez-5 korytarz-8
Słyszysz-8 kroków-6 sto-3
Gdy-3 się-3 odwrócisz-9 nastąpi-7 twój-4 koniec-6
Nie-3 próbuj-6 uciekać-7 nic-3 ci-2 to-2 nie-3 da-2
Ponieważ-8 oni-3 powrócili-9
Koniec-6 Ci-2 znany-5
Głębszy-7 straszny-8 opętan-7
Tu-2 spokoju-7 koniuszek-9
Kroków-6 mych-4 sto-3
Spoza-5 czwarty-7 krąg-4
Powrócą-7 Logiki-6 niedobór-8
Zbiegać-7 bowiem-6 są-2
Tu-2
-Sally...Zauważyłaś przypadkiem że słowa nie mają mniej niż 2 litery i nie więcej niż 9?-spytałam kontynuując rozpisywanie (tak jak w telefonie…)
-Yyyy.....Mnie się nie pytaj.
Otworzyłam notatnik w telefonie. wpisałam otrzymany prze ze mnie kod: 75886333974636732232839 625787279643574 7687622. Tam gdzie robiła przerwy w mówieniu wstawiłam odstęp. oczywiście mój telefon z 9 cyfrową klawiaturą w notatniku nie wpisywał liczb tylko domyślał się słów.
(Jeżeli nigdy ni mieliście takiego starocia:
1-[nwm jat to zapisać xd. To coś jak odwrócone do góry nogami okulary xD]
2-a b c
3-d e f
4-g h i
5-j k l
6- m n o
7- p q r s
8- t u v w
9- x y z)
 Z wielkimi oczami pokazałam wynik siostrze, a mianowicie: ciąg liczb z pierwszego odcinka i "Najstraszniejsi Powrócą"
-C-Co to ma znaczyć????-Nie dziwie się, że nie wie xd
-Przekształcone zdanie przez twój sen. Dość ciekawe...
-Co?
-Pstro. W śnie miałaś ukrytą wiadomość!
-Aaaaa.....Weźta mnie zostawta!!! Czemu takie rzeczy zawsze przytrafiają się mnie!!!!- Według mnie to akurat fajne i… ona przynajmniej miała podpowiedź co się stanie.
-Nie wiem czemu akurat tobie, ale ja tam lubię takie zagadki. I zobacz. Po twoim śnie podczas naszej pracy co się stało?...
-Nie przypominaj mi!-Walnęła się na łóżko. Chyba serio była przerażona tym wszystkim.
-Ehhhh...-westchnęłam. Po czym poszłam do swojego pokoju i też położyłam się. Natłok myśli jednak niestety nie pozwalał mi zasnąć więc po prostu sobie leżałam...

W najbliższe dni Sally miała dużo… koszmarów. A to nie zbyt dobrze. Nie wiem jakim cudem ona jeszcze normalnie funkcjonuje. Po tylu nie przespanych nocach nie da się żyć! Ale mam siostrę rekordzistkę która jednak nie da za wygraną…
-Czy na pewno to jest dobry pomysł że po 11 nie przespanych nocach ty znów chcesz iść do pracy? To raczej nie jest normalne...
-Ttak-westchnęła
Weszłyśmy do pizzerii
-Spróbuj może jakoś trochę odpocząć.  Ja poradzę sobie sama...- Nie byłam tego pewna ale ona ma iść spać!
-Nie ma mowy
-Chociaż chwilkę...-Jakby tu ją przekonać…
-Nie, nie i już-Nie da za wygraną…
-Spróbuj... dla mnie, proszę...
-Nie!
- Proszę... Zobaczysz że jak się wyśpisz będzie o wiele lepiej...-Jak można nie chcieć się przywitać w nocy z miękkim, cieplutkim, puszystym łóżkiem. Żeby strach wygrał z przyjemnością?
-Ale ja przecież się świetnie czuję.
-No, nie powiedziała bym.
-A ja tak-Jakby dziecku się tłumaczyło -,-. Dziecko dziecku nie wytłumaczy, ale…
-Wiesz co... może zawołam Vinca. On Ci może jakoś pomoże.
-Nie!!!-krzyknęła-Nie i już!!
-Ja po niego idę, a ty chyba nie chcesz zostać sama.- Skoro się boi to sama nie zostanie. Vinc jej raczej powinien pomóc. A siostra siostrze chyba nic nie zrobi, co nie?
 -Nigdzie nie idziesz-złapała mnie i usadziła na krześle. Wyciągnęła linę z szafki  i mnie do niego przywiązała…CHYBA nic nie zrobi… CHYBA. A Jednak…
-Masz chyba jednak trochę siły...-spojrzałam na mocno ściśnięte sznury wiążące mnie z krzesłem
-Trochę?
-...Ale i tak myślę że musisz odpocząć...Nie spanie całe 11 dni nie jest normalne...
Zaśmiała się (Mam się bać? Czy ona z braku snu zawsze świruje i udaje psychola?)
-To nic takiego
-Jasne...- Przewróciłam oczami na znak sarkazmu (xd)-Ja się o Ciebie martwię. Proszę! odpocznij wreszcie!
-Nie!!!-zamknęła drzwi -Nie i koniec!!
-A co jak zacznę wołać Vincenta o pomoc? Hmmm?-Może tym razem nie będzie miała nic na obronę…
Wyjęła taśmę z biurka-Chcesz tego?-Jednak…xd Chciała bym tego bo by było śmiesznie, ale ze względu na to, że mam jej pomóc to przydało by mi się nie marnować żadnych opcji. Chyba mnie nie zna aż tak dobrze xd. Przecież mówiłam jej że…
-Przecież i tak wiesz, że nie umiem krzyczeć- Zaśmiałam się xD- No ale jak serio nie pójdziesz w końcu spać to mogę spróbować...
-Nie-powiedziała po czym usiadła na biurku
-Ehhh...-westchnęłam i spojrzałam jeszcze raz na liny próbując się jakkolwiek ruszyć. Sally tylko patrzyła w kamery więc miałam szansę by wykorzystać jej nie uwagę. Po chwili udało mi się delikatnie poruszyć nadgarstkiem.-Może jakoś się uda.-Powiedziałam cicho sama do siebie próbując się wydostać. Powoli uwolniłam jedną rękę. Trzymając sznury tak by wyglądały na zawiązane uwalniałam drugą.
Siostra przeciągnęła się, a ja wystraszona, że się kapnie co robię spojrzałam na siostrę-Czemu się tak na mnie patrzysz?
-Śpiąca?-zaśmiałam się
-Nie
-Na pewno??-uśmiech nie schodził mi z twarzy po jej "przeciąganiu się"
-Na pewno na sto %
- Ehhh... nawet troszeczkę?
-Nawet
Spojrzałam znów na sznury. -Dobrze że się nie zorientowała...- pomyślałam już z wolnymi, ale dla niej wciąż związanymi rękami. Gdy znów zaczęła przeglądać kamery rozwiązałam wszystkie sznury i po cichu wyszłam z pomieszczenia w poszukiwaniu Vincenta...
-Vincent pomożesz mi?- powiedziałam szybko wpadając na zaplecze gdzie siedział Vincent.-Tylko szybko zanim mnie znajdzie...
-W czym?
-Sally nie śpi już od 11 dni! Weź ją jakoś przekonaj zanim znów przywiąże mnie do krzesła!
-Co?! A mówiła Ci może przez co nie śpi!?
- Od kiedy miała koszmar boi się zasnąć, a mnie nie chce słuchać. To nie jest raczej normalne.-czemu ja mu to mówię! Weź się do roboty Bracie, a nie się pytasz!
-Koszmar.....A jaki to był koszmar?
-Z tymi "straszniejszymi" animatronami co wcześniej zobaczyła.-Czemu mu wciąż odpowiadam!?- I tak w ogóle czemu się mnie wciąż pytasz! Ona przecież już pewnie dawno się zorientowała, że mnie nie ma. Po moim zniknięciu nie wiem co ona se wymyśli...
-Masz rację chodźmy
Pobiegłam z Vincetem do biura. Sally już tam nie było. -Ehhh...wiedziałam że tak będzie. Wiesz Vincent przypadkiem gdzie ona mogła pójść?
-Niestety nie
Zaczęłam biegać po pizzeri...-Gdzie ona mogła się schować?...-Po wielu nie udanych próbach wpadłam do Part And Service. Znalazłam siedzącą pod ścianą siostrę.
-Co ty żeś znowu wymyśliła? Vincent! Zna...-nie dokończyłam bo zasłoniła mi usta dłonią. Wystraszyłam się trochę i wielkimi oczyma patrzyłam na siostrę(Czemu czasem patrzę na ludzi jakby byli z marsa…?). Co znowu?! Zza pleców wyciągnęła taśmę i sznur. Serio?! Nawet tutaj znajdzie coś by mnie związać? Jest silniejsza o de mnie, bo z łatwością związała mi ręce i nogi, a usta zakleiła. Spuściłam głowę... Teraz to ja chyba nic nie zdziałam. Chyba, że znów się uwolnię. Po chwili wzięłam się za rozwiązywanie lin...Sally zamknęła drzwi. Chodziła zdenerwowana po pokoju. Chyba wiedziała, że nas nie przechytrzy . W końcu będzie musiała się poddać. I na to ja z resztą liczę. Usłyszałam za drzwiami przeklinanie brata. Siostra wystraszona wbiegła do piwnicy...Udało mi się rozwiązać ręce. Teraz tylko nogi i mogę otworzyć Vincentowi. Po pozbyciu się sznurów odkleiłam z ust taśmę i podbiegłam do drzwi otwierając je bratu...
-Gdzie ona jest?
-Tam.-Wskazałam bratu piwnicę.
-Oj nie dobrze....Bardzo nie dobrze....-zaczął schodzić po schodach, a ja szłam tuż za nim…
------------------------------------------------------------
No ^^. Na dzisiaj to chyba tyle. Komuś tu się bardzo spodobało związywanie mnie no ale mi też się to podoba xd.
jak zwykle link do perspektywy Sally:
- http://kosmitk.blogspot.com/2015/12/rozdzia-29-czy-to-tylko-koszmar.html
Więc...Bajo!

piątek, 6 listopada 2015

3. Help me! xD



Obudziło mnie… Tak serio to nie wiem co mnie obudziło, ale otworzyłam oczy. Usiadłam na łóżku, po czym rozejrzałam się znów po pokoju. Ku mojemu zaskoczeniu po drugiej stronie pokoju zobaczyłam… Jonasa!
-mógłbyś mi  powiedzieć co ty żeś wymyślił?!
-Ja? Nic…
-,-
-Jak nic! Przez 17 lat nie wiedziałam że mam siostrę! I brata Vincenta!
-Czyli że już wszystko wiesz?
-Tak. Tylko czemu mi nie powiedziałeś?!
-Wolałem zrobić Ci niespodziankę. Po za tym nie chciałem byś miała problemy w domu dziecka gdybyś uciekła w poszukiwaniu kogoś z nas. Gdy tylko miałem szansę to zrobiłem przecież to co trzeba.
-Ale…-W tym momencie zniknął. Chyba strzelił focha (xD). Pewnie przez chwilę się do mnie nie odezwie. Trudno… wzruszyłam ramionami.
Spojrzałam na zegarek powieszony na ścianie. Już 22:30. Niedługo do pracy, ale to i tak jeszcze półtorej godziny :P. Sally budzić nie będę no chyba że będzie spała do 23:55. I co począć teraz… Jak zwykle nudy. Co robić kiedy nie ma co robić? Kiedy nie ma się prawie nic?. Zdjęłam opaskę którą dostałam od siostry… Ładna jest. Patrzyłam na nią jeszcze przez chwilkę. Ciekawe czy mój prezent jej. się spodobał? Mam nadzieję, że tak bo nigdy nie jestem pewna czy mnie z uprzejmości nie kantują. Nie jestem dokładnie pewna skąd mam te wisiorki. Wiem że byłam z nimi związana (i dosłownie i nie dosłownie xD) , że dostałam je od kogoś właśnie przed pozostawieniem…mnie. Może i był to przypadek ale… trochę to smutne. Muszę wziąć się w garść. Tylko jest jeden problem… Mam za małą (nie zmieszczę się w garści ) x’D. Heh, już mi lepiej. Założyłam opaskę z powrotem na głowę. Oby to parę minut minęło szybko. I dziwnie się trochę poczułam gdy właśnie tak się stało. Jakby prawie cała godzina minęła w nie 60 , a 10 minut. Czy ja tymi słowami przyspieszyłam czas? Ważne że już  jest około 23:30 i może w końcu będzie co robić. I właśnie teraz do pokoju weszła Sally:
-A ty gdzie masz mundur? No już przebieraj się
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam strój- No już, daj mi chwilkę...-po czym wyszła z pokoju i szybko wciągnęłam niebieski mundur na siebie. Poszłam do pokoju siostry:
-Ej, wychodzimy?- spytałam już przebrana uchylając drzwi
-Huh? Co....T-Tak…
Wyszłyśmy. Nie gadałyśmy przez drogę, lecz już po 15 min byłyśmy pod wejściem do pizzerii:
-Gotowa?-spytała
-Ehhh, no chyba tak-odpowiedziałam z lekkim stresem
-Ty idź już do biura, ja muszę iść na chwilę do łazienki.-oznajmiła z Uśmiechem
-Spoko-odpowiedziałam kierując się w swoją stronę
Weszłam do biura. Czekając na siostrę spojrzałam się na kamery... Wszystko było na swoim miejscu. Było... Po chwili Sally była na kamerze przy scenie już w innej fryzurze. Obraz zaszumiał. Jakiś złoty niedźwiedź stanął za nią i ją unieruchomił... Obraz znów zaszumiał ,a ja zerwałam się z krzesła. Poszłam pod scenę ale jej tam już nie było.... Latałam po całej pizzeri (ta6... xd skrzydła se wychodowałam) Gdzie oni są... ?I Gdzie jest Sally!? Nie wiedziałam gdzie iść... Nagle z wisiorka spadło trochę pyłku który go pozłacał... Ddzziiwwnnee...Tak jakby zaczął ...chodzić??? rozprzestrzenił się  i utworzył dróżkę. Aha...Poszłam za tym czymś. Po jakimś czasie pojawiła się ,druga która połączyła się z moją. -Sally?! - dalej pobiegłam szybciej by zdążyć jej pomóc... Już byłam chyba blisko. Czy to... zaplecze? Usłyszałam jakieś krzyki.-Vincent czy Ciebie całkiem pogięło?!-usłyszałam płaczący krzyk Siostry...
-Sally!!-krzyknęłam prawie rozwalając drzwi...-Nic ci nie jest?!?!-mówiłam do płaczącej bliźniaczki
Przede mną stanął wysoki złoty królik
-Czy ty t-to... Vincent?-spytałam
-tak ,a skąd o tym wiesz ?!
-Od mojej siostry, Sally i zostaw ją!
-skąd mam wiedzieć że jesteś jej siostrą i kto powiedział że ta podszywaczka  to Sally? Hm?
-Stąd że...-szkoda ,że jej tak dobrze jeszcze nie znam ale...-…Mamy takie same naszyjniki! I przy okazji, to własnej siostry nie poznajesz?
-Naszyjnik mogłaś jej dać przed chwilą, a jej siostra zginęła już dawno!(Czyli o mnie chodzi? wiedział o tym od razu a Sally nie? Chociaż, przecież on jest starszy i mógł wiedzieć co się w tedy stało…) Ona to nie Sally i wybij se to z głowy!
-To weź mnie chociaż przepuść!-powiedziałam po czym odepchnęłam królika i podbiegłam do siostry-Nic Ci nie jest?!
-Nie…-wstała i spojrzała na mnie, później na Vincenta. Złoty proszek już znikł. Ciekawe czy wszyscy go widzieli…?
Nagle upadła na kolana i głową spojrzała w dół. Przytuliłam siostrę. Niestety chyba nie jestem dobra w  pocieszaniu-Będzie dobrze…-Wiem, najgorsze słowa jakie mogłam powiedzieć w tej sytuacji  :/.Stała tak przez chwilę razem ze mną przytulona więc jeszcze raz zapytałam:
-Co aż tak Cię gnębi?-…-Co się stało gdy mnie nie było?
-N-nic…Ale mogła byś mnie już puścić?-słabo spytała
-Sorry-odkleiłam się
Westchnęła, podniosła głowę do góry, znów spojrzała na mnie i… zemdlała. Ledwo co ją złapałam. -Co zrobić?!Co zrobić?!-Mówiłam  w myślach szybko. Już bez zastanowienia podniosłam ją. Ciężka jest gdy śpi…ale jakoś wyszłam z zaplecza po czym udało mi się ją donieść i położyć na scenie. Ehh…co zrobić? Nie będę oblewać jej zimną wodą bo może być na mnie wściekła. Nie skorzystam też z okazji że śpi i nie zacznę się bawić markerem bo taka niemiła to ja nie jestem. Hmmmm… chyba zostało mi tylko czekać…Usiadłam na scenie. Nie obchodzą mnie już animatrony, które w każdej chwili mogą mnie zaatakować. Ciekawe co to za wisiorki ,że pomogły mi ją odnaleźć i dlaczego przypominają Vincenta. Może to on mi je dał? Jest jeżeli się nie mylę o pięć lat starszy i miał prawo pamiętać, że kiedyś byłam i kupić mi z rodzicami prezent. Gdy się z nim kłóciłam on ich nie widział tylko od razu podał kont-argumenty. Może tak go przekonam że jestem jego zaginioną siostrą i mi uwierzy że ta niby ”oszustka” to Sally? Na razie mogę tylko czekać ,aż się obudzi…Spojrzałam na siostrę. Poczekam, i tak prawie nie mam co robić oprócz patrzenia gdzie idą mechaniczne, pluszowe zwierzaki . Chyba nie będzie tak źle w nowym miejscu pracy. Chyba…Oby się obudziła. Czekałam jeszcze przez chwilę. Nagle… zaczęła coś mamrotać. Zaczęła bzdury wygadywać, co jej tylko na język przylazło. Zaśmiałam się, po czym wyciągnęłam telefon. Mam takiego starego gruchota jeszcze z klawiszami. Weszłam w menu, nagrywanie dźwięku i włączyłam. Nie mogłam przestać się śmiać pod nosem. Co chwila słyszałam takie głupstwa o jakich istnieniu nie przypuszczałam. W końcu się trochę uspokoiła, ale nie na długo bo po chwili zaczęła się drzeć jakby ją ze skóry obdzierali. Jej oddech przyspieszył. Znów ucichła po czym zaczęła recytować wiersz:

-Mkniesz przez korytarz.
Słyszysz kroków sto.
Gdy się odwrócisz nastąpi twój koniec.
Nie próbuj uciekać, nic ci to nie da.
Ponieważ oni powrócili- chwila przerwy po czym znów tylko niższym tonem:
-Koniec Ci znany
Głębszy, straszny, opętany.
Tu spokoju koniuszek,
Kroków mych sto.
Spoza czwarty krąg,-ponowna cisza i:
-Powrócą. Logiki niedobór
Zbiegać, bowiem są
Tu…-Wow. Tooo… było dziwne:
-Sally wszystko dobrze?-spytałam wyłączając telefon
Krzyknęła i otworzyła oczy (chyba dopiero się  obudziła)
-Co Ci jest?
-Mnie? Nic- oznajmiła
-Taaaa…Niiiccc… A chcesz coś zobaczyć?
-Co?
-To.-Podałam jej mój telefon z nagraniem.-ciekawe rzeczy gadasz.

Odsłuchała nagrania, a mnie olśniło ale nie mogę tego zrobić teraz…Po chwili wyrwała:
-Ej…Dokładnie to samo mówił jakiś głos w moim śnie, a potem zaczęłam powtarzać nie wiem czemu.
-Aha…Mam pomysł, ale zrealizujemy go po pracy. Ok?
-Nie, my zrobimy to teraz.
-Teraz nie ma za bardzo warunków i mamy już coś do roboty. Po za tym na razie za długo bym Ci to tłumaczyła.
-Okej…A właściwie, widziałaś może frediego?
-Nie, a co?-Kojarzyłam go tylko jako gostka z uszami niedźwiedzia po opowieściach Sally, ale i tak nikogo takiego nie widziałam.
-Muszę z nim pogadać
-To chodźmy go niego-wzruszyłam ramionami . Jak się na mnie lub siostrę nie rzuci ze wzrokiem mordu to będzie dobrze.
-Okej- wstała-Gdzie on może być? Hm…Już wiem! Do kuchni marsz!- Poszłam za nią. Wyminęłyśmy pare krzeseł i stół, po czym doszłyśmy, ja stanęłam w progu, a Sally rzuciła się na Frediego. Przestraszył się i razem się wywrócili:
-S-sally…? –zapytał
-Nie, święty Mikołaj i krasnoludki- zaśmiała się-Stęskniłam się wiesz?
-Domyślam się.-Oznajmił miś
Raczej nie chciałam wtrącać się w rozmowę, więc siedziałam cicho. No, ale…:
-Nie uwierzysz co się stało!-powiedziała głośno siostra
-No co takiego?
-Odnalazłam swoją siostrę bliźniaczkę!!
-Co!?-zapytał z niedowierzaniem niedźwiedź
-Pstro! Poznałyśmy się dzięki Jonasowi !! A Vincent uważa mnie za podszywaczkę!!- coraz szybciej mówiła
-Co?!
-Pstro! Tak to!
-Wyjaśnię to później z nim.
-Powodzenia-Mruknęła i wstała z misia (przez cały czas leżeli na podłodze xd). Podeszła do mnie i nagle pociągnęła mnie w stronę Frediego .Nie powiem, trochę się wystraszyłam:
-Freddy przedstawiam ci Lucy! Moją siostrę bliźniaczkę!
-Miło mi-uśmiechnął się do mnie.
-Teeeżżż mi mmiło- odpowiedziałam chociaż słowa ledwo przeciskały mi się przez gardło- Nie rób mi tego więcej-szepnęłam do siostry-przynajmniej nie tak gwałtownie…
-Bende- zaśmiała się- Hej Freddy wiesz gdzie jest reszta?
-Jasne, z tego co wiem to Chica i Toy Chica siedzą z Bonniem oraz Bonem w jednym z Party Romów. Foxy zapewne w Pirate Cove, Mangle z moją toy wersją i Goldym w Daining Arena. Mario z tego co wiem to śpi w pudełku.
-Dzięki-wybiegła z kuchni łapiąc mnie za rękę…znowu -,-. Ciągnęła mnie po całej pizzerii i zawsze gdy się nie spodziewałam to mnie wszystkim przedstawiała. Byłam trochę zła ale ona miała z tego radochę. Przed Pirate Cove kazała mi zaczekać. I tak sę czekałam dopóki nie zaczęłam słyszeć krzyków robota. Podeszłam bliżej i odsunęłam kurtynę. Na widok Sally duszącej lisa zaśmiałam się pod nosem:
-Nie przeszkadzam?-xD
-Nie- zaśmiała się
-Pomocy!! Zawołaj pomoc!! Proszę!!!-odezwał się lis
-Ja?-znów si ę zaśmiałam. Chyba miałam przypływ adrenaliny xD.-a wiesz po czyjej stronie ja stoję?-powiedziałam z uśmiechem.
-Proszę!! Ona mnie zaraz udusi!! Albo co gorsza blachę wgniecie!!- wysapał.
-To jak myślisz siostrzyczko, pomóc mu?-xD wiedźmą jestem (xD P.s. nie odpowiadam za to co jest napisane w opowiadaniu)
-Siostrzyczko?!
-Później Ci wyjaśnię. Możesz mu pomóc.
Podeszłam i próbowałam ich rozdzielić. (XD) Sally to ma ścisk. Nie będę nikogo wołała bo nie za dobrze się czuję w nowo poznanym towarzystwie. Po długiej walce udało mi się na chwilę rozdzielić na małą, ale odległość. Chociaż co z tego skoro po chwili mi się wyrwała:
-Jeśli chcesz ją ode mnie odkleić to zawołaj Freddiego! Nie, Goldena! Najlepiej to zawołaj Vinca!
-Ehhhh..-przewróciłam oczami i pobiegłam w stronę zaplecza bo tam ostatnio widziałam wkurzonego Vincenta. Tym razem siedział i nie wiedziałam za bardzo w jakim jest humorze:
-Mamy mały problem, pomożesz?
-Jaki?
-Zobaczysz. Choć szybko za mną.- po chwili byliśmy przed Pirate Cove. Wskazałam na kurtynę. On wszedł pierwszy, a ja tuż za nim. Sally jeszcze mocniej ścisnęła lisa:
-Jesteś! Dzięki ci....jak masz na imię-Powiedział Foxy
-Lucy-odpowiedziałam
-Dzięki Lucy-uśmiechnął się-A czy teraz ktoś łaskawie od kleji tą przylepę ode mnie?
Uśmiechnęłam się- to co Vincent? Pomożesz?
-Zobaczę co się da zrobić-Sally ścisnęła lisa jeszcze mocniej że ten aż zawył. Vincent podszedł i próbował ją oderwać. Po wielu nie udanych próbach dał sobie spokój ,a siostrzyczka akurat w tedy puściła Foxa i przytuliła Vincenta.
-Trinki łinki tuli?-powiedziała dziecięcym głosem.
-Trinki łinki tuli-odpowiedział i odwzajemnił jej uścisk.
Znowu! Złapała mnie za rękę i włączyła do uścisku. -,-.
-Sally, nie przesadzasz?-spytałam denerwując się trochę tym ściskiem -,-
-Nie-uśmiechnęłam się-Przecież musisz się do nas przyzwyczaić. A właśnie....Vin nie uważasz mnie już za podszywaczkę?
-Jak zobaczyłem jak mocno ściskasz Lisa to uwierzyłem że to ty-uśmiechnął się
-ale mnie też teraz trochę dusisz, wiesz?- Nie przywykłam do takich sytuacji i chciałam się jak najszybciej odkleić
-Tym razem to nie ja-powiedziała siostra
-Ona ma rację, to ja-uśmiechnął się  i po chwili ścisnął nas mocniej…
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Tym razem chyba trochę dłuższy
Jak zwykle perspektywa Sally na blogu w rozdziale 28-http://kosmitk.blogspot.com/


Co do snu to jest w nim zaszyfrowana przeze mnie wiadomość i możecie spróbować to rozwiązać tą krótką zagadkę ale od razu mówię że to ni będzie takie proste. Rozwiązania pewnie zapiszę w następnych częściach.
Dołączyłam obrazek do opka, wiem wiem xP nie umiem za bardzo na kompie rysować.
I... to chyba na tyle ;D

piątek, 16 października 2015

Prezenciki! I początek czegoś nowego!

Heh, a więc mamy urodziny w tym samym dniu. Sam fakt że mam bliźniaczkę… Nie mogę tego pojąć. Czekaj, czekaj… Mamy urodziny w tym samym dniu! Szkoda że nie mam dla niej żadnego prezentu…Chyba że…Jednak mam prezent! Od kiedy byłam mała na szyi noszę naszyjnik z dwoma wisiorkami w kształcie złotych króliczków. To chyba od rodziców zanim mnie zgubili. Niezła pamiątka. A skoro są dwa to mogę dać jeden Sally. Tylko jak tu teraz zagadać… Chyba już wiem!:
-yyyyyyy, możesz na chwilkę?- spytałam siostrę która była bardzo podekscytowana i rozmawiała z ekipą.
-Jasne-poszła za mną
-Mam coś dla Ciebie-Uśmiechnęłam się
-Możesz chwilkę zaczekać? – spytała, chyba trochę zaskoczona. Mamy jeszcze dużo czasu więc mi tam nic nie szkodzi
-Dobrze –odpowiedziałam, a uśmiech wciąż nie schodził mi  z twarzy
Odwróciła się i coś chyba wyciągnęła z torby. Gdy znów stanęła przodem do mnie spytałam podekscytowana:
-I?...Mogę już?
-Tak-Uśmiechnęła się
Zdjęłam jeden z wisiorków z szyi. Nie pokazując go dokładnie włożyłam go do jej ręki.
-I jak?
-Piękny-mówiła spoglądając na prezent-Moja kolej
Zza pleców wyciągnęła opaskę z uszami królika (zbieg okoliczności?)
-Heh. Dziękuję
-Nie ma za co- Przytuliła się do mnie. Chwilę tak stałyśmy po czym poczułam że ktoś się na nas gapi
-Może starczy tego przytulania, bo ktoś się na nas chyba patrzy?-spytałam, a bałam się że może to śmiesznie wyglądać
-Dobra- odkleiła się od de mnie
-To co teraz robimy? – spytałam
Pstryknęła palcami-Zapomniałabym!
-O czym?
-Chciałam się tutaj zatrudnić jako stróż nocny!!
-Czekaj, że jak?-w pierwszej chwili nie zrozumiałam skąd nagle taki pomysł, ale przecież jej w urodziny też nie odmówię –No dobra.
-Chcesz pracować ze mną?
-Może być
-To choć-znów złapała mnie za rękę, ciekawe ile jeszcze razy będzie mnie za sobą ciągnąć xD.
Zaciągnęła mnie do biura szefa i wszystko załatwiła. Jutro zaczynamy. Nagle zapytała:
-Mogę zdradzić Ci tajemnicę tego miejsca?
-No dobra- Byłam dość ciekawa tego co mi zaraz powie.
-Więc zaczęło się to tak…-Słuchałam. Opowiadała chyba z najdrobniejszymi szczegółami. O jej wypadku , Vincencie, przykrych sytuacjach takich jak wypadek Caroline, o samym początku wybudowania pizzerii aż do teraz. Nie powiem że mnie trochę zaciekawiła…-I…. To już chyba wszystko-skończyła Sally
-Wow… to miałaś przygodę. W przeciwieństwie do mnie…- Trochę posmutniałam- Chyba całe 17 lat siedziałam w tym przeklętym domie dla dzieci…
-Ale spójrz na to optymistyczne, teraz zaczyna się twoja nowa przygoda.
-Może i masz rację…-stwierdziłam- A która jest godzina?
Sprawdziła zegarek- 15:30
-Heh, mamy jeszcze dużo czasu. Może się gdzieś przejdziemy?-spytałam niepewnie
-Najlepiej będzie jak się teraz prześpimy
-Dobry pomysł-stwierdziłam. Zaczynamy pracę równo o północy więc mała drzemka się przyda
-Chcesz się u mnie przespać?- zapytała siostra
-Spoko może być xD - Zaśmiałam się
-To w takim razie choć
Poszła ze mną do ekipy. Nie za bardzo mnie interesowało o czym gadają więc nic nie mówiłam. Gdy tylko Sally odeszła  od nich, poszłam za nią. Po nie aż tak długim marszu dotarliśmy na miejsce. Od razu pokazała mi mój pokój .Rozejrzałam się chwilę:
-Heh, ładnie tu- oznajmiłam
-Cieszę się, dobra, ja idę spać. Dobranoc…-weszła do swojego pokoju.
Usiadłam na moim łóżku. Rozejrzałam się raz jeszcze po czym się położyłam. Sama nie wiem jak to się stało że w jeden nie cały dzień wszystko się zmieniło. Tyle rzeczy nie wiedziałam przez całe 17 lat! No ale przynajmniej teraz wszystko się zmieni. I w końcu nie jestem sama  ^^.” Ehhh… Koniec  tego rozmyślania, Idę spać” pomyślałam zanim ostatecznie zamknęłam powieki i oddałam się woli mojego pewnie zwariowanemu snu...
------------------------------------------
-blog kosmitki Aminy ( Sally )-
-----------------------------
http://kosmitk.blogspot.com/?m=1

Początek, a już moje marzenia się spełniają...

Elo, jestem Lucy , i myślę że dziś nadszedł czas by móc opowiedzieć wam moją historię…

Wszystko zaczęło się w starym domu dziecka, byłam tam od zawsze…chyba. Zostałam przynajmniej w nim  wychowana. Nie znałam mojej rodziny, nie wiem co się z nią stało… Jedyne co wiem to to że kiedyś miałam brata. Skąd to wiem? Sam mi to mówił. Pojawia się zawsze w tedy kiedy potrzebuję pomocy. Podtrzymuje mnie na Duchu. Pomaga podjąć decyzje, rozwesela. Jest chyba jedyną osobą z którą mogę uznać za najlepszego przyjaciela. W tym domie dziecka nie ma za dużo osób które chciały by mnie poznać. Ogółem ciężko się tu żyje…  Nie jest łatwo pogodzić się z taką ilością dzieciaków. Po za tym, jestem niestety dość wstydliwa.  No ale co zrobić? Musiałam się jakoś przyzwyczaić. Dobrze, że chociaż mam tego brata…chyba ,bo nawet nikt oprócz mnie go nie widzi.

Dziś akurat mam 17. Urodziny. Jonas (mój brat) mówił że szykuje dla mnie wielką niespodziankę. Opiekunowie pozwolili mi wyjść dziś na cały dzień.  Ogarnęłam się i poszłam za bratem.  Nie miałam pojęcia gdzie mnie prowadzi. Nie znałam tej okolicy. Z oddali usłyszałam…muzykę? Nie wiedziałam co on znów wymyślił, ale szłam jego tropem. Jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Chociaż nie dużo mówi o sobie. Zawsze powtarzał że kiedy nadejdzie odpowiedni czas to sama się dowiem. Muzyka była coraz głośniejsza i dochodziła chyba z tej pizzerii przed nami. Tak. O nią mu właśnie chodziło skoro zawołał mnie żebym tam teraz weszła. Heh , całkiem miło tu. Wszyscy się bawią, nie ma kłótni, a ile atrakcji! Pierwszy raz jestem w takim miejscu. Jonas nagle mnie zatrzymał. Się zlękłam, ale już po chwili zaczął mi tłumaczyć:

-czekaj

-Na co?-spytałam

-Pamiętasz jak Ci mówiłem że pewnego dnia wszystkiego się dowiesz?

-No…i?

-Dziś jest ten dzień- Powiedział braciszek zanim oczami zaczął wskazywać małą grupę nastolatków, po czym białowłosa dziewczyna ,podobna do mnie ,spojrzała na nas z lekkim zdziwieniem i delikatnym przerażeniem. Po chwili Jonas zniknął, a ja ze spuszczoną głową próbowałam powiązać wszystkie fakty. Niestety nic z tego nie zrozumiałam. Przeglądałam wszystkie wspomnienia z mojej głowy ale i tak kojarzyłam je z moim domem…dziecka .Z transu nagle wybudziła mnie ta sama dziewczyna:

-Hej

-Hhheej-odpowiedziałam wstydliwie

-Jak masz na imię?-spytała podczas czego wciąż myślałam o Jonasie

-Lucy-powiedziałam jeszcze ciszej niż ostatnio

-Ja jestem Sally. Miło cię poznać- wyciągnęła do mnie rękę

Powoli wyciągnęłam rękę w jej stronę. Przecież mnie nie otruje co nie? xD- też miło mi ciebie poznać

Uśmiechnęła się do mnie-Mogę cię o coś spytać?

-yyyyyyyyy…Ttak-odpowiedziałam. Po czym podrapała się w głowe

-Jak to możliwe że widziałaś Jonasa. Mojego brata ducha?

W tym momencie zamurowała mnie totalnie. Nie miałam zamiaru nic mówić i to przemyśleć,  ale

stwierdziłam że nie będę tu stała jak taka szara mysz:

-Ttttooo jest twój brat?! A ja chyba też jestem jego siostrą…Czekaj czy to znaczy że jesteśmy…

-Siostrami…-przerwała mi odpowiadając z niedowierzaniem, po czym złapała mnie za rękę- Choć -pociągnęła mnie za sobą. Nie wiedziałam nawet gdzie idę, aż do momentu gdy zamknęły się drzwi łazienki. Ja nawet nie wiedziałam co odpowiedzieć. Na szczęście to ona znów rozpoczęła rozmowę:

-Mogłabyś zawołać tego szanownego pana, który zwie się Jonas?

-Nie wiem, przed chwilą zniknął i powiedział że dziś jest dzień w którym ma się wszystko wyjaśnić-Powiedziałam w pospiechu i nie małym przerażeniu

-Co on znów wymyślił?-mruknęła nowo poznana Sally – Czekaj no… W jakim dniu się urodziłaś?

-yyyymmmmmmmm, dzisiaj… To źle?

-Ja też mam dziś urodziny…-spojrzała na mnie, po czym podeszła- To znaczy że jesteśmy bliźniaczkami?

O.o –chyba tak!- ucieszyłam się, w końcu nie jestem sama

-A gdzie aktualnie mieszkasz?

-No…yyymm…Aktualnie to tak jakby nie mieszkam. Jestem z domu dziecka

-Chcesz może zamieszkać ze mną?

-Czyli chcesz spełnić moje marzenie?-mówiłam niedowierzając

-Jasne…Jednak jest jedno ale…

-Jakie? I ja też mam pytanie, kim jest ta grupka osób co na Ciebie czekają?-spytałam wyglądając przez szparę

-To jest moja ekipa. I właśnie to „ale” jest z nimi związane otóż to że ja z nimi mieszkam i patrząc na Ciebie nie wiem czy być się w ich towarzystwie dobrze czuła.

-Sama nie wiem, jedyne kogo znam to opiekunów z domu dziecka…

-A ja?-zapytała

-No i teraz ty.-…- I Jonasa-wyrwałam po chwili

-No to chcesz ich poznać?

-Chyba mogę

-To w takim razie choć- znów pociągnęła mnie za sobą- Ludu proszę mnie teraz uważnie słuchać! Otóż to, znalazłam swoją siostrę bliźniaczkę! No więc tak Lucy, to jest Seth, Caroline, Bastian, Alan i Fred.

-Hej- odpowiedziałam znów nieśmiało. W nowym towarzystwie zawsze chociażby chwilowo zżera mnie stres…

Wszyscy przywitali się ze mną podczas gdy Sally gdzieś zadzwoniła. Po chwili już wiedziałam,

Siostra podeszła do nas:

-Załatwione, od jutra mieszkasz z nami- To chyba były moje najlepsze urodziny, ale myślę że to nie koniec…

------------------------------------------------------------
Perspektywa Sally w rozdziale 27 na blogu:
http://kosmitk.blogspot.com/?m=1

niedziela, 4 października 2015

LBA

LBA od Kosmitki Aminy (Jednocześnie chce i nie chce cie za to zabić no ale trudno :P)
Tak na dobry początek: 

1.Lubisz mnie?
Tak, masz mega opowiadanka ale nie rób mi tego więcej xD
2.Jakiego Youtubera chciałabyś spotkać?

Może być Stu lub Cloud lub kogokolwiek...(Tak serio to nie mam pojęcia)
3.Idziesz korytarzem po pizzerii nagle spotykasz...No właśnie kogo? Oraz jak zareagowałaś na spotkanie owego gościa?

 Spotykam...yyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy... Klauna i...wale mu w ryj z piąchy idę dalej
4.Jak myślisz jestem agresywna?
Nie...Chyba...xd
5.Freddy Fazbear Pizza za tobą!

Joł!
6.Co tam Bro?
Jaki Bro? Heh zazwyczaj większości nie ogarniam.
7. Jakie filmy polecasz?
yyyyyymmmmm, nie mam pojęcia
8.Oglądasz Anime? A jeśli tak to jakie?
Nie,ale wiem o co cho i koleżanka ogląda to czasem spojrzę :P
9.Jest 23:59, robisz coś na kąpie. Nagle znajdujesz się w pizzerii, w mundurze stróża nocnego. Rozglądasz się nikogo nie ma. Wychodzisz z biura, idziesz korytarzami. W końcu zabłądziłaś, czujesz że ktoś kładzie ci rękę na ramieniu. Jak reagujesz? Kto położył ci rękę na ramieniu?
Zamykam oczy, głęboki oddech... myślę... otwieram oczy... myślę,wdech...wydech,decyduję się odwrócić...Patrze za siebie, a tam...Tam tam tam... Mój kot na szczudłach!
10.Nightmare Cupcake cię atakuje! Co robisz?
Jest ciastkiem, więc... Myślę czy mogę go zjeść... ale kapam się że nie i łapie go za świeczkę i wrzucam do paszczy Kunozaura.
11.Znasz książkę pt. ,,Pax"-Asa Larsson, Ingeli Korsell i Henrika Jonssona?

Nie

Nie wiem kogo nominować, a nie chce też robić komuś na złość więc nie piszę żadnych pytanek.Może kiedyś jak poznam więcej innych blogów tooo... napiszę ale na razie nie :P