Próbując usilnie odkleić od rodzeństwa usłyszałam kroki tego
samego jegomościa co uwięził wcześniej Sally:
-Kochanie id.....-Goldy chciał coś powiedzieć ale się
zarumienił. Kochanie?
-Nie mów że....-Sally spojrzała na Vinca
-Tak, to prawda....
-Gratulejszyn
-Aha…-odpowiedziałam nie chcąc nawet wiedzieć o co chodzi
-Później ci wytłumaczę- szepnęła
-Nie, chyba lepiej nie tłumacz...-odpowiedziałam prawie się
od nich w końcu odrywając...
-Emm....Vinc, Puścisz nas?
-Niech wam będzie-…w końcu…
-Dobra została nam ostatnia osoba którą musisz poznać-
stwierdziła
-Czyli kto?
-Dowiesz się w swoim czasie
-Aha… ok.- Znów złapała mnie za rękę i (ZNOWU!) mnie gdzieś
ciągła. Weszłyśmy do Pokoju nagród po
czym zapukała w pudło. Powoli się otworzyło. W środku był Mario. Który
uśmiechnął się i przytulił Sally, a ta w reszcie mnie puściła.
-Tęskniłam-powiedziała
-Ja też-odpowiedział chłopak
-Właśnie zapomniałabym!! Mario przedstawiam ci Lucy, moją
zaginioną siostrę…-taaa... tradycja xP
-Miło mi-uśmiechnął się przyjaźnie
-Mi też miło...-niechętnie się przywitałam.-Ile ona ma
znajomych?!-zapytałam w myślach samą siebie...
-No dobra my się zabieramy do biura.-Pożegnała po czym
wyszłyśmy z pokoju i pognałyśmy w kierunku wyznaczonego miejsca.
-To... Co tak jakby mamy robić bo na razie prawie nie
zaczęłyśmy nawet jeszcze pracy?- spytałam przed drzwiami.
-Drzwi czy kamery?
-a co łatwiej? Tak żebym nie zawaliła...(xd)
-Hmm...Sama nie wiem....Może przeglądaj kamery? O i na
kamerze z kącikiem nagród jest pozytywka do nakręcania.
-Co do nakręcania?-odpowiedziałam jakbym nie usłyszała
-Pozytywka.
-aha...- Nie zawal, Nie zawal, Nie zawal, Nie zawal, Nie
zawal…bo to może grozić śmiercią…
-To piszesz się na to?
-Jakoś...-tylko nie zawal, tylko nie zawal, tylko nie zawal,
tylko nie zawal, tylko nie zawal,...Większego stresa mieć chyba już nie można…(xd)
-Tak czy nie?
-Niech będzie...-...Tylko
nie zawal...(xd)
Weszłyśmy do biura-Dobra, siadaj do biurka i nakręcaj tą
pozytywkę-tak jak powiedziała tak zrobiłam, patrząc co jakiś czas na kamery…
-Ej Lucy, rzuć no mi latarkę
Rzuciłam jej bez zastanowienia latarkę leżącą na biurku -a
coś się stało?-spytałam po chwili nie mogąc znaleźć Boniacza
-Drzwi się zablokowały-Powiedziała włączając latarkę. Po
chwili usłyszałam krzyk siostry. momentalnie obróciłam się na krześle. Po
zauważeniu czegoś w stylu Boniacza bałam się ruszyć...W końcu spytałam...-Yyyy
tego gościa to też znasz?!
-N-Nie...Widzę go pierwszy raz...
-Jak myślisz. Czy złym pomysłem było by się stąd natychmiast
wynieść?-powiedziałam powoli schodząc z krzesła...
-Wiesz to chyba nie za dobry pomysł.....Jesteśmy tak jakby
otoczone....
-Jak to „tak jakby otoczone”!?-...
-Spójrz tam-wskazała na drugie drzwi, stała tam Chica tylko
że inna…przełknęłam głośno ślinę
-maasz jaaakiiś innyy poomyysł?- powiedziałam drżącym
głosem...
-Ym....Drzeć się jak najgłośniej?
-Nie umieem się zaa bardzoo drzeć ale chyba tylko ktoś z
zewnątrz może nam niesteetty pomóc...
-Na trzy się
drzemy....jeden...dwa...trzy!-zaczęła krzyczeć- Pomocy!!!
-Jaa nie umieem!- Czy kto
ktokolwiek mnie tu słucha? -,-
Ona tylko westchnęła i dalej się
darła. Po chwili do pomieszczenia wpadł Vincent:
-Nic wam nie jest?
-Jeszczee niee- odpowiedziałam, a
siostra przestała krzyczeć.
-To dobrze- odetchnął
-To nie znaczy że zaraz coś się
nie stanie. Weź coś zrób!
-Chodźcie-Podał Sali rękę i
wybiegliśmy omijając chicę (tą inną…) Biegłam jeszcze trochę zdezorientowana.
Czemu ona o nich nie wie? przecież już tu pracowała...
Stanęliśmy na trochę. Było już
chyba po wszystkim. Nie mogłam się powstrzymać od zadania bratu pytania:
-Vinceent, coo to byyło?
-Nic co by was dotyczyło.-Spojrzał
na mnie poważnie.
-Na pewno?-byłam trochę
podejrzliwa… Ale przestałam gdy spiorunował mnie wzrokiem. Wkurzył się.
Podobnie robili opiekunowie jak się ich nie słuchało…Spuściłam odruchowo głowę-
niech Ci będzie...
Położył mi rękę na ramieniu-To
dla waszego bezpieczeństwa…-Jasne, bo uwierzę -,-
-Spoko, przecież już nie
przeczę...
-No a teraz uśmiechnij się dla mnie
-Nie chcem mi się...-stwierdziłam
i, i tak zaśmiałam się po chwili cicho pod nosem. Dawno nikt tak do mnie nie
powiedział.
Spojrzałam na trzęsącą się Sally.
Wiem że było strasznie ale żeby aż tak się trząść?
-Sally, co Ci jest? Już chyba po
wszystkim.
-Nnic...-wydukała. Taaa… „Nic”
czyli skrót od „N-ie widzisz I-dioto że C-oś się stało?!”
-Too... po co się
trzęsiesz?-spytałam ponownie z niewiadomą nagłą zmianą humoru...
-B-Bo....lubię wiesz?
-okey...Too...co tera? Chyba
siedzieć tam na razie nie będziemy?-spytałam
-N-Nie wiem....-powiedziała
podenerwowana.
Resztę nocy spędziłyśmy na nic
nie robieniu. Nie wiedziałyśmy co robić… W końcu wybiła 6:00:
-Ej Sally, już 6:00.
Wracamy?-spytałam
-Tak....
Wyszłyśmy z pizzerii i wróciłyśmy
do domu. Poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku. Już po chwili
zasnęłam... Ale na krzyk siostry zerwałam się z łóżka i pobiegłam do niej.-Nic
Ci nie jest?! Co się stało?!
-Miiałam koszmar
-Wiesz, że wszystkich chyba
pobudziłaś...? a jak nie to przynajmniej mnie... a co tym razem w tym koszmarze?
-Ooni tam byli....
-Jacy "Oni"...?
-No....No...te...Straszne
Animatrony.....
-Hmmm... Ej no właśnie...
Zapomniałam... (Uwaga! Niedługo rozwiązanie zagadki ^^)
-C-Czego- Wyglądała jakby miała
zaraz się rozpłakać
-Nie płacz... Pamiętasz jak
mówiłam że mam pomysł i że zrealizujemy go po pracy? No więc... Masz jakiś
brudnopis lub kartkę lub cokolwiek i coś do pisania?-powiedziałam po czym
podała mi obydwie rzeczy.
Wyciągnęłam telefon i po cichu
puściłam ostatnie nagranie. Zapisałam słowa z tego wiersza co gadała przez sen.
Przeliczyłam ilość liter w każdym słowie.
Mkniesz-7 przez-5 korytarz-8
Słyszysz-8 kroków-6 sto-3
Gdy-3 się-3 odwrócisz-9 nastąpi-7
twój-4 koniec-6
Nie-3 próbuj-6 uciekać-7 nic-3
ci-2 to-2 nie-3 da-2
Ponieważ-8 oni-3 powrócili-9
Koniec-6 Ci-2 znany-5
Głębszy-7 straszny-8 opętan-7
Tu-2 spokoju-7 koniuszek-9
Kroków-6 mych-4 sto-3
Spoza-5 czwarty-7 krąg-4
Powrócą-7 Logiki-6 niedobór-8
Zbiegać-7 bowiem-6 są-2
Tu-2
-Sally...Zauważyłaś przypadkiem
że słowa nie mają mniej niż 2 litery i nie więcej niż 9?-spytałam kontynuując
rozpisywanie (tak jak w telefonie…)
-Yyyy.....Mnie się nie pytaj.
Otworzyłam notatnik w telefonie.
wpisałam otrzymany prze ze mnie kod: 75886333974636732232839 625787279643574
7687622. Tam gdzie robiła przerwy w mówieniu wstawiłam odstęp. oczywiście mój
telefon z 9 cyfrową klawiaturą w notatniku nie wpisywał liczb tylko domyślał
się słów.
(Jeżeli nigdy ni mieliście
takiego starocia:
2-a b c
3-d e f
4-g h i
5-j k l
6- m n o
7- p q r s
8- t u v w
9- x y z)
Z wielkimi oczami pokazałam wynik siostrze, a
mianowicie: ciąg liczb z pierwszego odcinka i "Najstraszniejsi
Powrócą"
-C-Co to ma znaczyć????-Nie
dziwie się, że nie wie xd
-Przekształcone zdanie przez twój
sen. Dość ciekawe...
-Co?
-Pstro. W śnie miałaś ukrytą
wiadomość!
-Aaaaa.....Weźta mnie zostawta!!!
Czemu takie rzeczy zawsze przytrafiają się mnie!!!!- Według mnie to akurat
fajne i… ona przynajmniej miała podpowiedź co się stanie.
-Nie wiem czemu akurat tobie, ale
ja tam lubię takie zagadki. I zobacz. Po twoim śnie podczas naszej pracy co się
stało?...
-Nie przypominaj mi!-Walnęła się
na łóżko. Chyba serio była przerażona tym wszystkim.
-Ehhhh...-westchnęłam. Po czym
poszłam do swojego pokoju i też położyłam się. Natłok myśli jednak niestety nie
pozwalał mi zasnąć więc po prostu sobie leżałam...
W najbliższe dni Sally miała
dużo… koszmarów. A to nie zbyt dobrze. Nie wiem jakim cudem ona jeszcze
normalnie funkcjonuje. Po tylu nie przespanych nocach nie da się żyć! Ale mam
siostrę rekordzistkę która jednak nie da za wygraną…
-Czy na pewno to jest dobry
pomysł że po 11 nie przespanych nocach ty znów chcesz iść do pracy? To raczej
nie jest normalne...
-Ttak-westchnęła
Weszłyśmy do pizzerii
-Spróbuj może jakoś trochę
odpocząć. Ja poradzę sobie sama...- Nie
byłam tego pewna ale ona ma iść spać!
-Nie ma mowy
-Chociaż chwilkę...-Jakby tu ją
przekonać…
-Nie, nie i już-Nie da za
wygraną…
-Spróbuj... dla mnie, proszę...
-Nie!
- Proszę... Zobaczysz że jak się
wyśpisz będzie o wiele lepiej...-Jak można nie chcieć się przywitać w nocy z miękkim,
cieplutkim, puszystym łóżkiem. Żeby strach wygrał z przyjemnością?
-Ale ja przecież się świetnie
czuję.
-No, nie powiedziała bym.
-A ja tak-Jakby dziecku się
tłumaczyło -,-. Dziecko dziecku nie wytłumaczy, ale…
-Wiesz co... może zawołam Vinca.
On Ci może jakoś pomoże.
-Nie!!!-krzyknęła-Nie i już!!
-Ja po niego idę, a ty chyba nie chcesz zostać sama.- Skoro
się boi to sama nie zostanie. Vinc jej raczej powinien pomóc. A siostra
siostrze chyba nic nie zrobi, co nie?
-Nigdzie nie idziesz-złapała mnie i usadziła na krześle. Wyciągnęła linę z szafki i mnie do niego przywiązała…CHYBA nic nie zrobi… CHYBA. A Jednak…
-Nigdzie nie idziesz-złapała mnie i usadziła na krześle. Wyciągnęła linę z szafki i mnie do niego przywiązała…CHYBA nic nie zrobi… CHYBA. A Jednak…
-Masz chyba jednak trochę siły...-spojrzałam na mocno ściśnięte
sznury wiążące mnie z krzesłem
-Trochę?
-...Ale i tak myślę że musisz odpocząć...Nie spanie całe 11
dni nie jest normalne...
Zaśmiała się (Mam się bać? Czy ona z braku snu zawsze
świruje i udaje psychola?)
-To nic takiego
-Jasne...- Przewróciłam oczami na znak sarkazmu (xd)-Ja się
o Ciebie martwię. Proszę! odpocznij wreszcie!
-Nie!!!-zamknęła drzwi -Nie i koniec!!
-A co jak zacznę wołać Vincenta o pomoc? Hmmm?-Może tym
razem nie będzie miała nic na obronę…
Wyjęła taśmę z biurka-Chcesz tego?-Jednak…xd Chciała bym
tego bo by było śmiesznie, ale ze względu na to, że mam jej pomóc to przydało
by mi się nie marnować żadnych opcji. Chyba mnie nie zna aż tak dobrze xd.
Przecież mówiłam jej że…
-Przecież i tak wiesz, że nie umiem krzyczeć- Zaśmiałam się
xD- No ale jak serio nie pójdziesz w końcu spać to mogę spróbować...
-Nie-powiedziała po czym usiadła na biurku
-Ehhh...-westchnęłam i spojrzałam jeszcze raz na liny próbując
się jakkolwiek ruszyć. Sally tylko patrzyła w kamery więc miałam szansę by
wykorzystać jej nie uwagę. Po chwili udało mi się delikatnie poruszyć
nadgarstkiem.-Może jakoś się uda.-Powiedziałam cicho sama do siebie próbując
się wydostać. Powoli uwolniłam jedną rękę. Trzymając sznury tak by wyglądały na
zawiązane uwalniałam drugą.
Siostra przeciągnęła się, a ja wystraszona, że się kapnie co
robię spojrzałam na siostrę-Czemu się tak na mnie patrzysz?
-Śpiąca?-zaśmiałam się
-Nie
-Na pewno??-uśmiech nie schodził mi z twarzy po jej
"przeciąganiu się"
-Na pewno na sto %
- Ehhh... nawet troszeczkę?
-Nawet
Spojrzałam znów na sznury. -Dobrze że się nie
zorientowała...- pomyślałam już z wolnymi, ale dla niej wciąż związanymi
rękami. Gdy znów zaczęła przeglądać kamery rozwiązałam wszystkie sznury i po
cichu wyszłam z pomieszczenia w poszukiwaniu Vincenta...
-Vincent pomożesz mi?- powiedziałam szybko wpadając na
zaplecze gdzie siedział Vincent.-Tylko szybko zanim mnie znajdzie...
-W czym?
-Sally nie śpi już od 11 dni! Weź ją jakoś przekonaj zanim
znów przywiąże mnie do krzesła!
-Co?! A mówiła Ci może przez co nie śpi!?
- Od kiedy miała koszmar boi się zasnąć, a mnie nie chce
słuchać. To nie jest raczej normalne.-czemu ja mu to mówię! Weź się do roboty
Bracie, a nie się pytasz!
-Koszmar.....A jaki to był koszmar?
-Z tymi "straszniejszymi" animatronami co wcześniej
zobaczyła.-Czemu mu wciąż odpowiadam!?- I tak w ogóle czemu się mnie wciąż
pytasz! Ona przecież już pewnie dawno się zorientowała, że mnie nie ma. Po moim
zniknięciu nie wiem co ona se wymyśli...
-Masz rację chodźmy
Pobiegłam z Vincetem do biura. Sally już tam nie było.
-Ehhh...wiedziałam że tak będzie. Wiesz Vincent przypadkiem gdzie ona mogła
pójść?
-Niestety nie
Zaczęłam biegać po pizzeri...-Gdzie ona mogła się
schować?...-Po wielu nie udanych próbach wpadłam do Part And Service. Znalazłam
siedzącą pod ścianą siostrę.
-Co ty żeś znowu wymyśliła? Vincent! Zna...-nie dokończyłam
bo zasłoniła mi usta dłonią. Wystraszyłam się trochę i wielkimi oczyma
patrzyłam na siostrę(Czemu czasem patrzę na ludzi jakby byli z marsa…?). Co
znowu?! Zza pleców wyciągnęła taśmę i sznur. Serio?! Nawet tutaj znajdzie coś
by mnie związać? Jest silniejsza o de mnie, bo z łatwością związała mi ręce i
nogi, a usta zakleiła. Spuściłam głowę... Teraz to ja chyba nic nie zdziałam.
Chyba, że znów się uwolnię. Po chwili wzięłam się za rozwiązywanie lin...Sally
zamknęła drzwi. Chodziła zdenerwowana po pokoju. Chyba wiedziała, że nas nie
przechytrzy . W końcu będzie musiała się poddać. I na to ja z resztą liczę.
Usłyszałam za drzwiami przeklinanie brata. Siostra wystraszona wbiegła do
piwnicy...Udało mi się rozwiązać ręce. Teraz tylko nogi i mogę otworzyć Vincentowi.
Po pozbyciu się sznurów odkleiłam z ust taśmę i podbiegłam do drzwi otwierając
je bratu...
-Gdzie ona jest?
-Tam.-Wskazałam bratu piwnicę.
-Oj nie dobrze....Bardzo nie dobrze....-zaczął schodzić po
schodach, a ja szłam tuż za nim…
------------------------------------------------------------
No ^^. Na dzisiaj to chyba tyle. Komuś tu się bardzo spodobało związywanie mnie no ale mi też się to podoba xd.
jak zwykle link do perspektywy Sally:
- http://kosmitk.blogspot.com/2015/12/rozdzia-29-czy-to-tylko-koszmar.html
Więc...Bajo!
------------------------------------------------------------
No ^^. Na dzisiaj to chyba tyle. Komuś tu się bardzo spodobało związywanie mnie no ale mi też się to podoba xd.
jak zwykle link do perspektywy Sally:
- http://kosmitk.blogspot.com/2015/12/rozdzia-29-czy-to-tylko-koszmar.html
Więc...Bajo!

Fajne xD czekam na następne! :-)
OdpowiedzUsuń