niedziela, 13 grudnia 2015

Dajcie jej w końcu spać!



Próbując usilnie odkleić od rodzeństwa usłyszałam kroki tego samego jegomościa co uwięził wcześniej Sally:
-Kochanie id.....-Goldy chciał coś powiedzieć ale się zarumienił. Kochanie?
-Nie mów że....-Sally spojrzała na Vinca
-Tak, to prawda....
-Gratulejszyn
-Aha…-odpowiedziałam nie chcąc nawet wiedzieć o co chodzi
-Później ci wytłumaczę- szepnęła
-Nie, chyba lepiej nie tłumacz...-odpowiedziałam prawie się od nich w końcu odrywając...
-Emm....Vinc, Puścisz nas?
-Niech wam będzie-…w końcu…
-Dobra została nam ostatnia osoba którą musisz poznać- stwierdziła
-Czyli kto?
-Dowiesz się w swoim czasie
-Aha… ok.- Znów złapała mnie za rękę i (ZNOWU!) mnie gdzieś ciągła. Weszłyśmy do Pokoju  nagród po czym zapukała w pudło. Powoli się otworzyło. W środku był Mario. Który uśmiechnął się i przytulił Sally, a ta w reszcie mnie puściła.
-Tęskniłam-powiedziała
-Ja też-odpowiedział chłopak
-Właśnie zapomniałabym!! Mario przedstawiam ci Lucy, moją zaginioną siostrę…-taaa... tradycja xP
-Miło mi-uśmiechnął się przyjaźnie
-Mi też miło...-niechętnie się przywitałam.-Ile ona ma znajomych?!-zapytałam w myślach samą siebie...
-No dobra my się zabieramy do biura.-Pożegnała po czym wyszłyśmy z pokoju i pognałyśmy w kierunku wyznaczonego miejsca.
-To... Co tak jakby mamy robić bo na razie prawie nie zaczęłyśmy nawet jeszcze pracy?- spytałam przed drzwiami.
-Drzwi czy kamery?
-a co łatwiej? Tak żebym nie zawaliła...(xd)
-Hmm...Sama nie wiem....Może przeglądaj kamery? O i na kamerze z kącikiem nagród jest pozytywka do nakręcania.
-Co do nakręcania?-odpowiedziałam jakbym nie usłyszała
-Pozytywka.
-aha...- Nie zawal, Nie zawal, Nie zawal, Nie zawal, Nie zawal…bo to może grozić śmiercią…
-To piszesz się na to?
-Jakoś...-tylko nie zawal, tylko nie zawal, tylko nie zawal, tylko nie zawal, tylko nie zawal,...Większego stresa mieć chyba już nie można…(xd)
-Tak czy nie?
 -Niech będzie...-...Tylko nie zawal...(xd)
Weszłyśmy do biura-Dobra, siadaj do biurka i nakręcaj tą pozytywkę-tak jak powiedziała tak zrobiłam, patrząc co jakiś czas na kamery…
-Ej Lucy, rzuć no mi latarkę
Rzuciłam jej bez zastanowienia latarkę leżącą na biurku -a coś się stało?-spytałam po chwili nie mogąc znaleźć  Boniacza
-Drzwi się zablokowały-Powiedziała włączając latarkę. Po chwili usłyszałam krzyk siostry. momentalnie obróciłam się na krześle. Po zauważeniu czegoś w stylu Boniacza bałam się ruszyć...W końcu spytałam...-Yyyy tego gościa to też znasz?!
-N-Nie...Widzę go pierwszy raz...
-Jak myślisz. Czy złym pomysłem było by się stąd natychmiast wynieść?-powiedziałam powoli schodząc z krzesła...
-Wiesz to chyba nie za dobry pomysł.....Jesteśmy tak jakby otoczone....
-Jak to „tak jakby otoczone”!?-...
-Spójrz tam-wskazała na drugie drzwi, stała tam Chica tylko że inna…przełknęłam głośno ślinę
-maasz jaaakiiś innyy poomyysł?- powiedziałam drżącym głosem...
-Ym....Drzeć się jak najgłośniej?
-Nie umieem się zaa bardzoo drzeć ale chyba tylko ktoś z zewnątrz może nam niesteetty pomóc...
-Na trzy się drzemy....jeden...dwa...trzy!-zaczęła krzyczeć- Pomocy!!!
-Jaa nie umieem!- Czy kto ktokolwiek mnie tu słucha?   -,-
Ona tylko westchnęła i dalej się darła. Po chwili do pomieszczenia wpadł Vincent:
-Nic wam nie jest?
-Jeszczee niee- odpowiedziałam, a siostra przestała krzyczeć.
-To dobrze- odetchnął
-To nie znaczy że zaraz coś się nie stanie. Weź coś zrób!
-Chodźcie-Podał Sali rękę i wybiegliśmy omijając chicę (tą inną…) Biegłam jeszcze trochę zdezorientowana. Czemu ona o nich nie wie? przecież już tu pracowała...
Stanęliśmy na trochę. Było już chyba po wszystkim. Nie mogłam się powstrzymać od zadania bratu pytania:
-Vinceent, coo to byyło?
-Nic co by was dotyczyło.-Spojrzał na mnie poważnie.
-Na pewno?-byłam trochę podejrzliwa… Ale przestałam gdy spiorunował mnie wzrokiem. Wkurzył się. Podobnie robili opiekunowie jak się ich nie słuchało…Spuściłam odruchowo głowę- niech Ci będzie...
Położył mi rękę na ramieniu-To dla waszego bezpieczeństwa…-Jasne, bo uwierzę -,-
-Spoko, przecież już nie przeczę...
-No a teraz uśmiechnij się  dla mnie
-Nie chcem mi się...-stwierdziłam i, i tak zaśmiałam się po chwili cicho pod nosem. Dawno nikt tak do mnie nie powiedział.
Spojrzałam na trzęsącą się Sally. Wiem że było strasznie ale żeby aż tak się trząść?
-Sally, co Ci jest? Już chyba po wszystkim.
-Nnic...-wydukała. Taaa… „Nic” czyli skrót od „N-ie widzisz I-dioto że C-oś się stało?!”
-Too... po co się trzęsiesz?-spytałam ponownie z niewiadomą nagłą zmianą humoru...
-B-Bo....lubię wiesz?
-okey...Too...co tera? Chyba siedzieć tam na razie nie będziemy?-spytałam
-N-Nie wiem....-powiedziała podenerwowana.

Resztę nocy spędziłyśmy na nic nie robieniu. Nie wiedziałyśmy co robić… W końcu wybiła 6:00:
-Ej Sally, już 6:00. Wracamy?-spytałam
-Tak....
Wyszłyśmy z pizzerii i wróciłyśmy do domu. Poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku. Już po chwili zasnęłam... Ale na krzyk siostry zerwałam się z łóżka i pobiegłam do niej.-Nic Ci nie jest?! Co się stało?!
-Miiałam koszmar
-Wiesz, że wszystkich chyba pobudziłaś...? a jak nie to przynajmniej mnie... a co tym razem w tym koszmarze?
-Ooni tam byli....
-Jacy "Oni"...?
-No....No...te...Straszne Animatrony.....
-Hmmm... Ej no właśnie... Zapomniałam... (Uwaga! Niedługo rozwiązanie zagadki ^^)
-C-Czego- Wyglądała jakby miała zaraz się rozpłakać
-Nie płacz... Pamiętasz jak mówiłam że mam pomysł i że zrealizujemy go po pracy? No więc... Masz jakiś brudnopis lub kartkę lub cokolwiek i coś do pisania?-powiedziałam po czym podała mi obydwie rzeczy.
Wyciągnęłam telefon i po cichu puściłam ostatnie nagranie. Zapisałam słowa z tego wiersza co gadała przez sen. Przeliczyłam ilość liter w każdym słowie.
Mkniesz-7 przez-5 korytarz-8
Słyszysz-8 kroków-6 sto-3
Gdy-3 się-3 odwrócisz-9 nastąpi-7 twój-4 koniec-6
Nie-3 próbuj-6 uciekać-7 nic-3 ci-2 to-2 nie-3 da-2
Ponieważ-8 oni-3 powrócili-9
Koniec-6 Ci-2 znany-5
Głębszy-7 straszny-8 opętan-7
Tu-2 spokoju-7 koniuszek-9
Kroków-6 mych-4 sto-3
Spoza-5 czwarty-7 krąg-4
Powrócą-7 Logiki-6 niedobór-8
Zbiegać-7 bowiem-6 są-2
Tu-2
-Sally...Zauważyłaś przypadkiem że słowa nie mają mniej niż 2 litery i nie więcej niż 9?-spytałam kontynuując rozpisywanie (tak jak w telefonie…)
-Yyyy.....Mnie się nie pytaj.
Otworzyłam notatnik w telefonie. wpisałam otrzymany prze ze mnie kod: 75886333974636732232839 625787279643574 7687622. Tam gdzie robiła przerwy w mówieniu wstawiłam odstęp. oczywiście mój telefon z 9 cyfrową klawiaturą w notatniku nie wpisywał liczb tylko domyślał się słów.
(Jeżeli nigdy ni mieliście takiego starocia:
1-[nwm jat to zapisać xd. To coś jak odwrócone do góry nogami okulary xD]
2-a b c
3-d e f
4-g h i
5-j k l
6- m n o
7- p q r s
8- t u v w
9- x y z)
 Z wielkimi oczami pokazałam wynik siostrze, a mianowicie: ciąg liczb z pierwszego odcinka i "Najstraszniejsi Powrócą"
-C-Co to ma znaczyć????-Nie dziwie się, że nie wie xd
-Przekształcone zdanie przez twój sen. Dość ciekawe...
-Co?
-Pstro. W śnie miałaś ukrytą wiadomość!
-Aaaaa.....Weźta mnie zostawta!!! Czemu takie rzeczy zawsze przytrafiają się mnie!!!!- Według mnie to akurat fajne i… ona przynajmniej miała podpowiedź co się stanie.
-Nie wiem czemu akurat tobie, ale ja tam lubię takie zagadki. I zobacz. Po twoim śnie podczas naszej pracy co się stało?...
-Nie przypominaj mi!-Walnęła się na łóżko. Chyba serio była przerażona tym wszystkim.
-Ehhhh...-westchnęłam. Po czym poszłam do swojego pokoju i też położyłam się. Natłok myśli jednak niestety nie pozwalał mi zasnąć więc po prostu sobie leżałam...

W najbliższe dni Sally miała dużo… koszmarów. A to nie zbyt dobrze. Nie wiem jakim cudem ona jeszcze normalnie funkcjonuje. Po tylu nie przespanych nocach nie da się żyć! Ale mam siostrę rekordzistkę która jednak nie da za wygraną…
-Czy na pewno to jest dobry pomysł że po 11 nie przespanych nocach ty znów chcesz iść do pracy? To raczej nie jest normalne...
-Ttak-westchnęła
Weszłyśmy do pizzerii
-Spróbuj może jakoś trochę odpocząć.  Ja poradzę sobie sama...- Nie byłam tego pewna ale ona ma iść spać!
-Nie ma mowy
-Chociaż chwilkę...-Jakby tu ją przekonać…
-Nie, nie i już-Nie da za wygraną…
-Spróbuj... dla mnie, proszę...
-Nie!
- Proszę... Zobaczysz że jak się wyśpisz będzie o wiele lepiej...-Jak można nie chcieć się przywitać w nocy z miękkim, cieplutkim, puszystym łóżkiem. Żeby strach wygrał z przyjemnością?
-Ale ja przecież się świetnie czuję.
-No, nie powiedziała bym.
-A ja tak-Jakby dziecku się tłumaczyło -,-. Dziecko dziecku nie wytłumaczy, ale…
-Wiesz co... może zawołam Vinca. On Ci może jakoś pomoże.
-Nie!!!-krzyknęła-Nie i już!!
-Ja po niego idę, a ty chyba nie chcesz zostać sama.- Skoro się boi to sama nie zostanie. Vinc jej raczej powinien pomóc. A siostra siostrze chyba nic nie zrobi, co nie?
 -Nigdzie nie idziesz-złapała mnie i usadziła na krześle. Wyciągnęła linę z szafki  i mnie do niego przywiązała…CHYBA nic nie zrobi… CHYBA. A Jednak…
-Masz chyba jednak trochę siły...-spojrzałam na mocno ściśnięte sznury wiążące mnie z krzesłem
-Trochę?
-...Ale i tak myślę że musisz odpocząć...Nie spanie całe 11 dni nie jest normalne...
Zaśmiała się (Mam się bać? Czy ona z braku snu zawsze świruje i udaje psychola?)
-To nic takiego
-Jasne...- Przewróciłam oczami na znak sarkazmu (xd)-Ja się o Ciebie martwię. Proszę! odpocznij wreszcie!
-Nie!!!-zamknęła drzwi -Nie i koniec!!
-A co jak zacznę wołać Vincenta o pomoc? Hmmm?-Może tym razem nie będzie miała nic na obronę…
Wyjęła taśmę z biurka-Chcesz tego?-Jednak…xd Chciała bym tego bo by było śmiesznie, ale ze względu na to, że mam jej pomóc to przydało by mi się nie marnować żadnych opcji. Chyba mnie nie zna aż tak dobrze xd. Przecież mówiłam jej że…
-Przecież i tak wiesz, że nie umiem krzyczeć- Zaśmiałam się xD- No ale jak serio nie pójdziesz w końcu spać to mogę spróbować...
-Nie-powiedziała po czym usiadła na biurku
-Ehhh...-westchnęłam i spojrzałam jeszcze raz na liny próbując się jakkolwiek ruszyć. Sally tylko patrzyła w kamery więc miałam szansę by wykorzystać jej nie uwagę. Po chwili udało mi się delikatnie poruszyć nadgarstkiem.-Może jakoś się uda.-Powiedziałam cicho sama do siebie próbując się wydostać. Powoli uwolniłam jedną rękę. Trzymając sznury tak by wyglądały na zawiązane uwalniałam drugą.
Siostra przeciągnęła się, a ja wystraszona, że się kapnie co robię spojrzałam na siostrę-Czemu się tak na mnie patrzysz?
-Śpiąca?-zaśmiałam się
-Nie
-Na pewno??-uśmiech nie schodził mi z twarzy po jej "przeciąganiu się"
-Na pewno na sto %
- Ehhh... nawet troszeczkę?
-Nawet
Spojrzałam znów na sznury. -Dobrze że się nie zorientowała...- pomyślałam już z wolnymi, ale dla niej wciąż związanymi rękami. Gdy znów zaczęła przeglądać kamery rozwiązałam wszystkie sznury i po cichu wyszłam z pomieszczenia w poszukiwaniu Vincenta...
-Vincent pomożesz mi?- powiedziałam szybko wpadając na zaplecze gdzie siedział Vincent.-Tylko szybko zanim mnie znajdzie...
-W czym?
-Sally nie śpi już od 11 dni! Weź ją jakoś przekonaj zanim znów przywiąże mnie do krzesła!
-Co?! A mówiła Ci może przez co nie śpi!?
- Od kiedy miała koszmar boi się zasnąć, a mnie nie chce słuchać. To nie jest raczej normalne.-czemu ja mu to mówię! Weź się do roboty Bracie, a nie się pytasz!
-Koszmar.....A jaki to był koszmar?
-Z tymi "straszniejszymi" animatronami co wcześniej zobaczyła.-Czemu mu wciąż odpowiadam!?- I tak w ogóle czemu się mnie wciąż pytasz! Ona przecież już pewnie dawno się zorientowała, że mnie nie ma. Po moim zniknięciu nie wiem co ona se wymyśli...
-Masz rację chodźmy
Pobiegłam z Vincetem do biura. Sally już tam nie było. -Ehhh...wiedziałam że tak będzie. Wiesz Vincent przypadkiem gdzie ona mogła pójść?
-Niestety nie
Zaczęłam biegać po pizzeri...-Gdzie ona mogła się schować?...-Po wielu nie udanych próbach wpadłam do Part And Service. Znalazłam siedzącą pod ścianą siostrę.
-Co ty żeś znowu wymyśliła? Vincent! Zna...-nie dokończyłam bo zasłoniła mi usta dłonią. Wystraszyłam się trochę i wielkimi oczyma patrzyłam na siostrę(Czemu czasem patrzę na ludzi jakby byli z marsa…?). Co znowu?! Zza pleców wyciągnęła taśmę i sznur. Serio?! Nawet tutaj znajdzie coś by mnie związać? Jest silniejsza o de mnie, bo z łatwością związała mi ręce i nogi, a usta zakleiła. Spuściłam głowę... Teraz to ja chyba nic nie zdziałam. Chyba, że znów się uwolnię. Po chwili wzięłam się za rozwiązywanie lin...Sally zamknęła drzwi. Chodziła zdenerwowana po pokoju. Chyba wiedziała, że nas nie przechytrzy . W końcu będzie musiała się poddać. I na to ja z resztą liczę. Usłyszałam za drzwiami przeklinanie brata. Siostra wystraszona wbiegła do piwnicy...Udało mi się rozwiązać ręce. Teraz tylko nogi i mogę otworzyć Vincentowi. Po pozbyciu się sznurów odkleiłam z ust taśmę i podbiegłam do drzwi otwierając je bratu...
-Gdzie ona jest?
-Tam.-Wskazałam bratu piwnicę.
-Oj nie dobrze....Bardzo nie dobrze....-zaczął schodzić po schodach, a ja szłam tuż za nim…
------------------------------------------------------------
No ^^. Na dzisiaj to chyba tyle. Komuś tu się bardzo spodobało związywanie mnie no ale mi też się to podoba xd.
jak zwykle link do perspektywy Sally:
- http://kosmitk.blogspot.com/2015/12/rozdzia-29-czy-to-tylko-koszmar.html
Więc...Bajo!

1 komentarz: