piątek, 6 listopada 2015

3. Help me! xD



Obudziło mnie… Tak serio to nie wiem co mnie obudziło, ale otworzyłam oczy. Usiadłam na łóżku, po czym rozejrzałam się znów po pokoju. Ku mojemu zaskoczeniu po drugiej stronie pokoju zobaczyłam… Jonasa!
-mógłbyś mi  powiedzieć co ty żeś wymyślił?!
-Ja? Nic…
-,-
-Jak nic! Przez 17 lat nie wiedziałam że mam siostrę! I brata Vincenta!
-Czyli że już wszystko wiesz?
-Tak. Tylko czemu mi nie powiedziałeś?!
-Wolałem zrobić Ci niespodziankę. Po za tym nie chciałem byś miała problemy w domu dziecka gdybyś uciekła w poszukiwaniu kogoś z nas. Gdy tylko miałem szansę to zrobiłem przecież to co trzeba.
-Ale…-W tym momencie zniknął. Chyba strzelił focha (xD). Pewnie przez chwilę się do mnie nie odezwie. Trudno… wzruszyłam ramionami.
Spojrzałam na zegarek powieszony na ścianie. Już 22:30. Niedługo do pracy, ale to i tak jeszcze półtorej godziny :P. Sally budzić nie będę no chyba że będzie spała do 23:55. I co począć teraz… Jak zwykle nudy. Co robić kiedy nie ma co robić? Kiedy nie ma się prawie nic?. Zdjęłam opaskę którą dostałam od siostry… Ładna jest. Patrzyłam na nią jeszcze przez chwilkę. Ciekawe czy mój prezent jej. się spodobał? Mam nadzieję, że tak bo nigdy nie jestem pewna czy mnie z uprzejmości nie kantują. Nie jestem dokładnie pewna skąd mam te wisiorki. Wiem że byłam z nimi związana (i dosłownie i nie dosłownie xD) , że dostałam je od kogoś właśnie przed pozostawieniem…mnie. Może i był to przypadek ale… trochę to smutne. Muszę wziąć się w garść. Tylko jest jeden problem… Mam za małą (nie zmieszczę się w garści ) x’D. Heh, już mi lepiej. Założyłam opaskę z powrotem na głowę. Oby to parę minut minęło szybko. I dziwnie się trochę poczułam gdy właśnie tak się stało. Jakby prawie cała godzina minęła w nie 60 , a 10 minut. Czy ja tymi słowami przyspieszyłam czas? Ważne że już  jest około 23:30 i może w końcu będzie co robić. I właśnie teraz do pokoju weszła Sally:
-A ty gdzie masz mundur? No już przebieraj się
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam strój- No już, daj mi chwilkę...-po czym wyszła z pokoju i szybko wciągnęłam niebieski mundur na siebie. Poszłam do pokoju siostry:
-Ej, wychodzimy?- spytałam już przebrana uchylając drzwi
-Huh? Co....T-Tak…
Wyszłyśmy. Nie gadałyśmy przez drogę, lecz już po 15 min byłyśmy pod wejściem do pizzerii:
-Gotowa?-spytała
-Ehhh, no chyba tak-odpowiedziałam z lekkim stresem
-Ty idź już do biura, ja muszę iść na chwilę do łazienki.-oznajmiła z Uśmiechem
-Spoko-odpowiedziałam kierując się w swoją stronę
Weszłam do biura. Czekając na siostrę spojrzałam się na kamery... Wszystko było na swoim miejscu. Było... Po chwili Sally była na kamerze przy scenie już w innej fryzurze. Obraz zaszumiał. Jakiś złoty niedźwiedź stanął za nią i ją unieruchomił... Obraz znów zaszumiał ,a ja zerwałam się z krzesła. Poszłam pod scenę ale jej tam już nie było.... Latałam po całej pizzeri (ta6... xd skrzydła se wychodowałam) Gdzie oni są... ?I Gdzie jest Sally!? Nie wiedziałam gdzie iść... Nagle z wisiorka spadło trochę pyłku który go pozłacał... Ddzziiwwnnee...Tak jakby zaczął ...chodzić??? rozprzestrzenił się  i utworzył dróżkę. Aha...Poszłam za tym czymś. Po jakimś czasie pojawiła się ,druga która połączyła się z moją. -Sally?! - dalej pobiegłam szybciej by zdążyć jej pomóc... Już byłam chyba blisko. Czy to... zaplecze? Usłyszałam jakieś krzyki.-Vincent czy Ciebie całkiem pogięło?!-usłyszałam płaczący krzyk Siostry...
-Sally!!-krzyknęłam prawie rozwalając drzwi...-Nic ci nie jest?!?!-mówiłam do płaczącej bliźniaczki
Przede mną stanął wysoki złoty królik
-Czy ty t-to... Vincent?-spytałam
-tak ,a skąd o tym wiesz ?!
-Od mojej siostry, Sally i zostaw ją!
-skąd mam wiedzieć że jesteś jej siostrą i kto powiedział że ta podszywaczka  to Sally? Hm?
-Stąd że...-szkoda ,że jej tak dobrze jeszcze nie znam ale...-…Mamy takie same naszyjniki! I przy okazji, to własnej siostry nie poznajesz?
-Naszyjnik mogłaś jej dać przed chwilą, a jej siostra zginęła już dawno!(Czyli o mnie chodzi? wiedział o tym od razu a Sally nie? Chociaż, przecież on jest starszy i mógł wiedzieć co się w tedy stało…) Ona to nie Sally i wybij se to z głowy!
-To weź mnie chociaż przepuść!-powiedziałam po czym odepchnęłam królika i podbiegłam do siostry-Nic Ci nie jest?!
-Nie…-wstała i spojrzała na mnie, później na Vincenta. Złoty proszek już znikł. Ciekawe czy wszyscy go widzieli…?
Nagle upadła na kolana i głową spojrzała w dół. Przytuliłam siostrę. Niestety chyba nie jestem dobra w  pocieszaniu-Będzie dobrze…-Wiem, najgorsze słowa jakie mogłam powiedzieć w tej sytuacji  :/.Stała tak przez chwilę razem ze mną przytulona więc jeszcze raz zapytałam:
-Co aż tak Cię gnębi?-…-Co się stało gdy mnie nie było?
-N-nic…Ale mogła byś mnie już puścić?-słabo spytała
-Sorry-odkleiłam się
Westchnęła, podniosła głowę do góry, znów spojrzała na mnie i… zemdlała. Ledwo co ją złapałam. -Co zrobić?!Co zrobić?!-Mówiłam  w myślach szybko. Już bez zastanowienia podniosłam ją. Ciężka jest gdy śpi…ale jakoś wyszłam z zaplecza po czym udało mi się ją donieść i położyć na scenie. Ehh…co zrobić? Nie będę oblewać jej zimną wodą bo może być na mnie wściekła. Nie skorzystam też z okazji że śpi i nie zacznę się bawić markerem bo taka niemiła to ja nie jestem. Hmmmm… chyba zostało mi tylko czekać…Usiadłam na scenie. Nie obchodzą mnie już animatrony, które w każdej chwili mogą mnie zaatakować. Ciekawe co to za wisiorki ,że pomogły mi ją odnaleźć i dlaczego przypominają Vincenta. Może to on mi je dał? Jest jeżeli się nie mylę o pięć lat starszy i miał prawo pamiętać, że kiedyś byłam i kupić mi z rodzicami prezent. Gdy się z nim kłóciłam on ich nie widział tylko od razu podał kont-argumenty. Może tak go przekonam że jestem jego zaginioną siostrą i mi uwierzy że ta niby ”oszustka” to Sally? Na razie mogę tylko czekać ,aż się obudzi…Spojrzałam na siostrę. Poczekam, i tak prawie nie mam co robić oprócz patrzenia gdzie idą mechaniczne, pluszowe zwierzaki . Chyba nie będzie tak źle w nowym miejscu pracy. Chyba…Oby się obudziła. Czekałam jeszcze przez chwilę. Nagle… zaczęła coś mamrotać. Zaczęła bzdury wygadywać, co jej tylko na język przylazło. Zaśmiałam się, po czym wyciągnęłam telefon. Mam takiego starego gruchota jeszcze z klawiszami. Weszłam w menu, nagrywanie dźwięku i włączyłam. Nie mogłam przestać się śmiać pod nosem. Co chwila słyszałam takie głupstwa o jakich istnieniu nie przypuszczałam. W końcu się trochę uspokoiła, ale nie na długo bo po chwili zaczęła się drzeć jakby ją ze skóry obdzierali. Jej oddech przyspieszył. Znów ucichła po czym zaczęła recytować wiersz:

-Mkniesz przez korytarz.
Słyszysz kroków sto.
Gdy się odwrócisz nastąpi twój koniec.
Nie próbuj uciekać, nic ci to nie da.
Ponieważ oni powrócili- chwila przerwy po czym znów tylko niższym tonem:
-Koniec Ci znany
Głębszy, straszny, opętany.
Tu spokoju koniuszek,
Kroków mych sto.
Spoza czwarty krąg,-ponowna cisza i:
-Powrócą. Logiki niedobór
Zbiegać, bowiem są
Tu…-Wow. Tooo… było dziwne:
-Sally wszystko dobrze?-spytałam wyłączając telefon
Krzyknęła i otworzyła oczy (chyba dopiero się  obudziła)
-Co Ci jest?
-Mnie? Nic- oznajmiła
-Taaaa…Niiiccc… A chcesz coś zobaczyć?
-Co?
-To.-Podałam jej mój telefon z nagraniem.-ciekawe rzeczy gadasz.

Odsłuchała nagrania, a mnie olśniło ale nie mogę tego zrobić teraz…Po chwili wyrwała:
-Ej…Dokładnie to samo mówił jakiś głos w moim śnie, a potem zaczęłam powtarzać nie wiem czemu.
-Aha…Mam pomysł, ale zrealizujemy go po pracy. Ok?
-Nie, my zrobimy to teraz.
-Teraz nie ma za bardzo warunków i mamy już coś do roboty. Po za tym na razie za długo bym Ci to tłumaczyła.
-Okej…A właściwie, widziałaś może frediego?
-Nie, a co?-Kojarzyłam go tylko jako gostka z uszami niedźwiedzia po opowieściach Sally, ale i tak nikogo takiego nie widziałam.
-Muszę z nim pogadać
-To chodźmy go niego-wzruszyłam ramionami . Jak się na mnie lub siostrę nie rzuci ze wzrokiem mordu to będzie dobrze.
-Okej- wstała-Gdzie on może być? Hm…Już wiem! Do kuchni marsz!- Poszłam za nią. Wyminęłyśmy pare krzeseł i stół, po czym doszłyśmy, ja stanęłam w progu, a Sally rzuciła się na Frediego. Przestraszył się i razem się wywrócili:
-S-sally…? –zapytał
-Nie, święty Mikołaj i krasnoludki- zaśmiała się-Stęskniłam się wiesz?
-Domyślam się.-Oznajmił miś
Raczej nie chciałam wtrącać się w rozmowę, więc siedziałam cicho. No, ale…:
-Nie uwierzysz co się stało!-powiedziała głośno siostra
-No co takiego?
-Odnalazłam swoją siostrę bliźniaczkę!!
-Co!?-zapytał z niedowierzaniem niedźwiedź
-Pstro! Poznałyśmy się dzięki Jonasowi !! A Vincent uważa mnie za podszywaczkę!!- coraz szybciej mówiła
-Co?!
-Pstro! Tak to!
-Wyjaśnię to później z nim.
-Powodzenia-Mruknęła i wstała z misia (przez cały czas leżeli na podłodze xd). Podeszła do mnie i nagle pociągnęła mnie w stronę Frediego .Nie powiem, trochę się wystraszyłam:
-Freddy przedstawiam ci Lucy! Moją siostrę bliźniaczkę!
-Miło mi-uśmiechnął się do mnie.
-Teeeżżż mi mmiło- odpowiedziałam chociaż słowa ledwo przeciskały mi się przez gardło- Nie rób mi tego więcej-szepnęłam do siostry-przynajmniej nie tak gwałtownie…
-Bende- zaśmiała się- Hej Freddy wiesz gdzie jest reszta?
-Jasne, z tego co wiem to Chica i Toy Chica siedzą z Bonniem oraz Bonem w jednym z Party Romów. Foxy zapewne w Pirate Cove, Mangle z moją toy wersją i Goldym w Daining Arena. Mario z tego co wiem to śpi w pudełku.
-Dzięki-wybiegła z kuchni łapiąc mnie za rękę…znowu -,-. Ciągnęła mnie po całej pizzerii i zawsze gdy się nie spodziewałam to mnie wszystkim przedstawiała. Byłam trochę zła ale ona miała z tego radochę. Przed Pirate Cove kazała mi zaczekać. I tak sę czekałam dopóki nie zaczęłam słyszeć krzyków robota. Podeszłam bliżej i odsunęłam kurtynę. Na widok Sally duszącej lisa zaśmiałam się pod nosem:
-Nie przeszkadzam?-xD
-Nie- zaśmiała się
-Pomocy!! Zawołaj pomoc!! Proszę!!!-odezwał się lis
-Ja?-znów si ę zaśmiałam. Chyba miałam przypływ adrenaliny xD.-a wiesz po czyjej stronie ja stoję?-powiedziałam z uśmiechem.
-Proszę!! Ona mnie zaraz udusi!! Albo co gorsza blachę wgniecie!!- wysapał.
-To jak myślisz siostrzyczko, pomóc mu?-xD wiedźmą jestem (xD P.s. nie odpowiadam za to co jest napisane w opowiadaniu)
-Siostrzyczko?!
-Później Ci wyjaśnię. Możesz mu pomóc.
Podeszłam i próbowałam ich rozdzielić. (XD) Sally to ma ścisk. Nie będę nikogo wołała bo nie za dobrze się czuję w nowo poznanym towarzystwie. Po długiej walce udało mi się na chwilę rozdzielić na małą, ale odległość. Chociaż co z tego skoro po chwili mi się wyrwała:
-Jeśli chcesz ją ode mnie odkleić to zawołaj Freddiego! Nie, Goldena! Najlepiej to zawołaj Vinca!
-Ehhhh..-przewróciłam oczami i pobiegłam w stronę zaplecza bo tam ostatnio widziałam wkurzonego Vincenta. Tym razem siedział i nie wiedziałam za bardzo w jakim jest humorze:
-Mamy mały problem, pomożesz?
-Jaki?
-Zobaczysz. Choć szybko za mną.- po chwili byliśmy przed Pirate Cove. Wskazałam na kurtynę. On wszedł pierwszy, a ja tuż za nim. Sally jeszcze mocniej ścisnęła lisa:
-Jesteś! Dzięki ci....jak masz na imię-Powiedział Foxy
-Lucy-odpowiedziałam
-Dzięki Lucy-uśmiechnął się-A czy teraz ktoś łaskawie od kleji tą przylepę ode mnie?
Uśmiechnęłam się- to co Vincent? Pomożesz?
-Zobaczę co się da zrobić-Sally ścisnęła lisa jeszcze mocniej że ten aż zawył. Vincent podszedł i próbował ją oderwać. Po wielu nie udanych próbach dał sobie spokój ,a siostrzyczka akurat w tedy puściła Foxa i przytuliła Vincenta.
-Trinki łinki tuli?-powiedziała dziecięcym głosem.
-Trinki łinki tuli-odpowiedział i odwzajemnił jej uścisk.
Znowu! Złapała mnie za rękę i włączyła do uścisku. -,-.
-Sally, nie przesadzasz?-spytałam denerwując się trochę tym ściskiem -,-
-Nie-uśmiechnęłam się-Przecież musisz się do nas przyzwyczaić. A właśnie....Vin nie uważasz mnie już za podszywaczkę?
-Jak zobaczyłem jak mocno ściskasz Lisa to uwierzyłem że to ty-uśmiechnął się
-ale mnie też teraz trochę dusisz, wiesz?- Nie przywykłam do takich sytuacji i chciałam się jak najszybciej odkleić
-Tym razem to nie ja-powiedziała siostra
-Ona ma rację, to ja-uśmiechnął się  i po chwili ścisnął nas mocniej…
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Tym razem chyba trochę dłuższy
Jak zwykle perspektywa Sally na blogu w rozdziale 28-http://kosmitk.blogspot.com/


Co do snu to jest w nim zaszyfrowana przeze mnie wiadomość i możecie spróbować to rozwiązać tą krótką zagadkę ale od razu mówię że to ni będzie takie proste. Rozwiązania pewnie zapiszę w następnych częściach.
Dołączyłam obrazek do opka, wiem wiem xP nie umiem za bardzo na kompie rysować.
I... to chyba na tyle ;D

4 komentarze:

  1. Masz tak samo jak ja... nikt do mnie nie pisze w komentarzach... jedynie moja koleżanka ze szkoły. Fajny blog... ty też tak masz że masz dużo wyswietlen a brak komentarzy??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie tak mam xP i jeszcze nie zapowiada się by coś się zmieniło. Chociaż kom co drugi post to i tak kom xd. Może się zmieni jak będzie właśnie więcej postów ale to nie tylko ode mnie zależy bo jak pewnie zauważyłaś fabuła w dużej mierze zależy od Sally(Aminy),która nauczyła mnie pisać opka na Skype xd.

      Usuń
  2. Powiesz z jestem wścipska ale moge cie sie spytac jak masz na imie na skypie?? Bo chcialabym z tb pogadac i wogule ;)

    OdpowiedzUsuń